Jak zostać zapamiętanym?

Popularny amerykański portal opublikował listę zasad zwiększających szansę na to, by zostać zapamiętanym. Ci, którzy potraktowali ją jak dekalog, popełnili błąd. – Nie zapominajmy o kontekście kulturowym. Bo to, co przejdzie w Ameryce, u nas może być uznane za faux pas. I z dobrego wrażenia nici – ostrzega coach Agnieszka Bochenek.

Wrażenie robi się w ciągu pierwszych 20 sekund. Od tego, jak wykorzystamy ten czas, zależy, z jakim nastawieniem będzie na nas patrzył rozmówca. Psycholodzy biznesu rozszerzają tę teorię o zasadę 3 razy 20. Czyli: liczy się pierwsze 20 sekund ogólnego wrażenia, pierwsze 20 wypowiedzianych słów i 20 pierwszych gestów. Rzekomo na tej podstawie w umyśle rozmówcy powstaje dość klarowny obraz naszej osoby, który trudno potem zmienić.

Dlaczego? – Człowiek nie lubi myśleć, że się pomylił. Dlatego jeśli zachowanie rozmówcy odbiega od tego, jak go sobie początkowo wyobraził, i tak może jeszcze przez długi czas iść w zaparte – tłumaczy psychoanalityk Daniel Wichiciel z Instytutu Neurologii w Warszawie, powołując się na psychologiczną zasadę dysonansu poznawczego. Nieprzyjemnego uczucia, jakie ma się wtedy, kiedy w naszej głowie pojawiają się sprzeczne osądy.

Jeszcze dekadę temu poradniki trenerskie dotyczące pierwszego wrażenia dedykowane były wyłącznie osobom szukającym pracy. Badania Undercover Recruiter (europejskiego bloga nr 1 mówiącego właśnie o rekrutacji) pokazywały i do dziś wskazują, że 33 proc. szefów wie już po 90 sekundach, czy zatrudni danego człowieka. Ale teraz mówi się nie tyle o robieniu wrażenia, ile o konieczności bycia zapamiętanym. Wszystko po to, by wyróżnić się na tle ogółu, również podczas konferencji czy networkingu. Krótko mówiąc: w każdej sytuacji, jaką przyniesie nam życie zawodowe.

„Ja" na wodzy

Networking, czyli rozszerzanie swojej sieci kontaktów podczas ważnych biznesowych przedsięwzięć (treningów, seminariów), uprawia się skutecznie tylko wtedy, kiedy po spotkaniu uda nam się pozostać w pamięci innych. Nie jest to w gruncie rzeczy proste zadanie, ponieważ z reguły podczas takich zlotów wszyscy wyglądają i zachowują się dość podobnie, mają podobny poziom wiedzy i podobne zainteresowania branżowe. Dlatego o ile wyróżnić się negatywnie można bardzo łatwo, o tyle zrobienie dobrego (i trwałego) wrażenia wymaga kilku istotnych umiejętności interpersonalnych.

Według użytkowników amerykańskiego portalu Quora podstawową kwestią jest odzywanie się, zabieranie głosu w dyskusji. To ważny sprawa, o czym przekonała się Marta, senior manager w jednej z warszawskich korporacji zajmujących się ubezpieczeniami. – Znam biegle dwa języki obce, a mimo to miałam zawsze obawy i bałam się rozmów twarzą w twarz. Wykonywanie „calli" (wideorozmów z pracownikami zagranicznych oddziałów) nigdy nie było dla mnie problemem, ale rozmowa na żywo dosłownie odbierała mi rozum. Żeby więc nie palnąć głupoty, potrafiłam całe spotkanie przemilczeć – przyznaje szczerze. Agnieszki Żelazny taka postawa nie dziwi. Coacherka opowiada, że u osób z niską samooceną często podczas spotkań uruchamia się tak zwany syndrom czerwonego długopisu. – Zamiast rozmawiać, ciągle oceniamy siebie: czy dobrze odmieniłam ten czasownik, czy wypowiedziałam poprawnie nazwisko zagranicznego klienta, czy nikt nie pomyślał, że jestem niedouczona, narzucająca się, infantylna... – wylicza. I zwraca uwagę, że ludzie w swoich lękach potrafią dosłownie się zapętlić. Strach przed oceną paraliżuje i odbiera mowę.

Jak mu nie ulec? Psycholodzy zgodnie twierdzą, że grunt to przerzucenie uwagi z „ja" na rozmówcę. Zamiast koncentrować się na tym, co powiedziałem, jak zostałem odebrany, czy mówię mądrze, lepiej aktywnie słuchać, wyciągać wnioski, zadawać pytania. Daniel Wichiciel dodaje, że skupiając uwagę na rozmówcy, odwiedziemy się od destrukcyjnego myślenia o własnych kompleksach. – A dodatkowo stajemy się dla drugiej strony ciekawym rozmówcą. Bo, nie oszukujmy się, ludzie najchętniej lubią być słuchani i mówić o sobie – mówi psychoanalityk.

Nieszablonowe szablony

Znaczenie ma również to, jak mówimy. Zawsze sprawdza się autentyczność i szczere wyrażanie opinii, nawet na kontrowersyjne tematy. Oczywiście wszystkie refleksje powinny być w dobrym guście i na wysokim poziomie. A konkretnie? – Jeśli mamy wątpliwości, czy to, co chcemy powiedzieć, nikogo nie urazi, lepiej nie ryzykujmy – mówi krótko Agnieszka Żelazny. A niezłym potwierdzeniem jej słów jest historia notariusza, który szukał menedżerki biura do swojej kancelarii. – Z jedną z kandydatek odbyłem miłą, kulturalną i dość swobodną rozmowę. W pewnym momencie pani najwyraźniej poczuła się zbyt pewnie, bo wypaliła, że mam gustownie urządzony gabinet, ale chyba nikt tu dawno nie sprzątał. Pewnie miała rację, ale poczułem się zawstydzony – opowiada i dodaje, że choć kandydatka była kompetentna i zapadła mu w pamięć, nie przyjął jej do pracy. Patrząc na jej doskonałe CV, nie mógł pozbyć się uczucia upokorzenia. Trochę w myśl słów amerykańskiej poetki Mayi Angelou: „Ludzie zapomną, co powiedziałeś, zapomną, co zrobiłeś, ale nigdy nie zapomną, jak się przy tobie czuli".

Jak zatem znaleźć złoty środek? Rozwiązaniem jest wypowiadanie treści nieszablonowych i niesztampowych, które jednak nie uderzają w nikogo światopoglądowo. Bo dziś trudnych i grząskich tematów nie brakuje. Nawet podczas rodzinnych obiadów, o lunchowym networkingu nie wspominając. Dlatego w przerwie między kolejnymi posiedzeniami bezpieczniej jest dyskutować o ulubionych sportach ekstremalnych albo o tym, że kompletnie nie potrafimy gotować. Bo te treści nikogo nie urażą, a dodadzą naszej wypowiedzi charakteru i szczypty pikanterii.

– Nie zapamiętamy osoby, która powie, że lubi książki przygodowe i długie spacery po lesie. Ale jeśli ktoś zadeklaruje, że kocha wake–board, a w rozmowie okaże się to kłamstwem, to na długo zostanie zaszufladkowany w ludzkiej pamięci. I jakiejkolwiek późniejszej rozmowie z nim będzie towarzyszyło uczucie zażenowania – ostrzega coach Agnieszka Żelazny. Dlatego psycholodzy podkreślają, że warto przed każdym spotkaniem przećwiczyć różne sekwencje i odpowiedzi na pytania, jeśli nie czujemy się zbyt pewnie.

Pożegnanie z narcyzem

Ale nie tylko słowa wymagają treningu. Wspomniane 20 pierwszych gestów (również tych mikrogestów, jak choćby sposób uśmiechania się i grymas twarzy) decyduje o tym, czy zostaniemy pozytywnie odebrani oraz zapamiętani na długo. I znów okazuje się, że siła przekazu tkwi w prostocie. Mocny uścisk dłoni, utrzymanie kontaktu wzrokowego, postawa wyprostowana i pewna siebie, ale przy tym nie arogancka, tylko otwarta na drugiego człowieka. Psycholodzy zgodnie przyznają, że bycie w intensywnym kontakcie z rozmówcą, czyli patrzenie w oczy, uśmiechanie się czy odzwierciedlanie gestów, jeśli nie jest aktorską pozą, gwarantuje sukces.

O uśmiechu warto szczególnie pamiętać, ponieważ nawet lekki służy nie tylko naszej komunikacji, ale i uspokaja nas wewnętrznie. Tara Kraft i Sara Pressman z University of Kansas na łamach czasopisma „Psychological Science" wskazały, że osoby uśmiechające się nawet nieszczerze są bardziej zrelaksowane i spokojne niż te z posępną miną. Dzięki temu łatwiej sobie radzą w najróżniejszych życiowych sytuacjach.

Recepta na to, jak zostać zapamiętanym, okazuje się więc prosta (choć może na tym polega jej trudność): spraw, by rozmówca poczuł się w twoim towarzystwie wyjątkowo i swobodnie. Patrzenie w oczy, zadawanie pytań, aktywne słuchanie. To zestaw zachowań i reakcji skierowanych do drugiego człowieka, a nie do „ja". – Osoby, które są mocno skoncentrowane na sobie, nie przykują pozytywnej uwagi. Te, które będą stroszyć piórka, wbrew pozorom szybko znudzą rozmówcę i nie zachęcą do zapamiętania czy podtrzymania głębszych relacji – przekonuje Agnieszka Żelazny. I cytuje żargonowe powiedzenie psychologów: jeśli rozmówca sprawia, że zaczynasz się nudzić, to prawdopodobnie jest narcyzem. Innymi słowy – robią na nas wrażenie ludzie, przy których doświadczyliśmy przyjemnych uczuć. Trudno ich oczekiwać od osób, które w zachwyt potrafią wpaść tylko nad sobą i własnymi pomysłami.