Jak sobie pościelesz, tak zagrasz

Ważne może być wszystko: od koloru zasłon w pokojach, przez odległość boiska treningowego od drzwi hotelu, aż po obecność żon w pobliżu drużyny. Operacja „Sukces na Euro 2012” zależy od wielu czynników, a wybór właściwej bazy 
na czas turnieju to podstawa.

Kraje, które są gospodarzami, muszą na Euro odpowiednio zarobić, a przyjmowanie u siebie najlepszych piłkarzy to jeden z podstawowych sposobów na osiągnięcie tego celu. Za drużynami przyjeżdżają kibice, którzy bawią się nie tylko podczas meczów, ale i w przerwach między nimi, a najchętniej mieszkają w pobliżu swoich reprezentacji.

Nic dziwnego, że w tej sytuacji Ukraińcy się irytują: w przypadku Euro 2012 królami polowania są ośrodki polskie. 
13 z 16 drużyn zamieszka nad Wisłą. Nawet Rosjanie, którzy jeszcze po losowaniu turnieju finałowego obiecywali latać do Warszawy z Kijowa, ostatecznie zdecydowali się na hotel Bristol. Bo w tym przypadku nawet przez moment nie można kierować się sentymentami.

Trener Franciszek Smuda od dawna powtarza, że w pracy wzoruje się na reprezentacji Niemiec, dlatego Polacy zamienili kompleks w Grodzisku Wielkopolskim na Warszawę. Zamiast leśnej ciszy – centrum stolicy. Do tego trzeba było dopasować odpowiedni hotel. Ponieważ na przygotowaniach do mistrzostw Europy PZPN oszczędzać nie zamierza, Polacy zamieszkają w luksusowym hotelu Hyatt przy ul. Belwederskiej. To on, według sztabu reprezentacji, gwarantuje najwyższy standard. – Będziemy mieli dla siebie wydzieloną część, w której piłkarze będą mogli odpocząć. Dodatkowo hotel oferuje SPA na najwyższym, światowym poziomie – wyjaśnia Tomasz Rząsa, dyrektor reprezentacji Polski 
ds. kontaktów z mediami.

Polacy na treningi dojeżdżać będą na stadion Polonii – przez całe miasto – ul. Belwederską, Alejami Ujazdowskimi i Krakowskim Przedmieściem. Kibice będą mieli czas popatrzeć na autokar, wiwatować, spojrzeć piłkarzom niemal prosto w oczy. To też specjalne życzenie sztabu szkoleniowego, bo w folderze UEFA boisko przy Konwiktorskiej występowało razem z hotelem Bristol. Nigdzie atmosfera Euro nie będzie tak gęsta jak w Warszawie.

W 2006 r., kiedy nasi zachodni sąsiedzi byli gospodarzami mistrzostw świata, zespół prowadzony przez Juergena Klinsmanna też mieszkał w centrum stolicy, w hotelu Schloss im Gruenewald. Gospodarze zajęli trzecie miejsce i byli jedną z najładniej grających w tamtym turnieju drużyn.

Właściwie słowo „hotel" nie oddaje w pełni tego, co czekało w środku na niemiecką kadrę.  dużo bardziej odpowiednie byłoby określenie „pałacyk ze wspaniałymi wnętrzami w stylu barokowym i z przepięknym ogrodem". Wybudował go tuż przed I wojną światową Walter von Pannwitz, a odnawiał w latach 90. słynny Karl Lagerfeld. Częstym gościem tego pałacyku był cesarz Wilhelm II.

Dziś hotel, oprócz jacuzzi, sauny i klubu fitness, oferuje m.in. basen urządzony w stylu rzymskim. Czas można tam odmierzać posiłkami: śniadanie w ogrodzie, przedpołudniowa przekąska na tarasie, obiad w restauracji Vivaldiego. Wnętrza w stylu retro tak się Niemcom spodobały, że nawet w RPA wyszukali sobie Velmore Grande Hotel – miejsce oferujące lekki dotyk historii, oczywiście w wielkim mieście, tym razem w Pretorii.

Podczas Euro 2012 Niemcy też zamieszkają blisko miasta. Hotel Dwór Oliwski w Gdańsku oferuje najwyższy standard, ale samo miasto będzie też atrakcyjne dla kibiców, którzy przyjadą razem z kadrą. – Zakochali się w naszym ośrodku od pierwszego wejrzenia. A my w nich – śmieje się Izabela Wilczyńska, dyrektor hotelu.

W delegacji, która przyjechała do Polski, byli m.in. trener Joachim Loew i menedżer kadry Oliver Bierhoff. – Myślę, że wiele ośrodków może nam pozazdrościć. Niemcy to drużyna, której warto kibicować. Zresztą każdy z goszczących finalistów będzie trzymał kciuki za swój zespół – kontynuuje Wilczyńska.

Dodaje, że oczywiście była bardzo długa lista wymagań, którym hotel musiał sprostać. Jednym z nich było całkowite zaciemnienie okien w pokojach. – Musieliśmy też zmienić wyposażenie restauracji i centrum konferencyjnego. Potrawy będą przyrządzane pod kierownictwem ich szefa kuchni. Menu będzie międzynarodowe, lekkie, śródziemnomorskie – wylicza szefowa hotelu.

Jednym z ważniejszych punktów na mapie Polski podczas Euro 2012 będzie Gniewino. Wiele osób z zazdrością spogląda na malutką miejscowość na Pomorzu, która będzie gościć reprezentację Hiszpanii, mistrzów świata i Europy. Hiszpanie idą własną ścieżką, ale nie ma się im co dziwić. Po co zmieniać model, który doskonale funkcjonuje? Na Euro 2008 mieszkali w niezbyt dużym Neustadt, dwa lata później w RPA wybrali równie niewielki Potchefstroom.

Gniewino jest jednak rekordowo małe (ok. 2 tys. mieszkańców), więc musiało czymś Hiszpanów urzec. Jan Przepióra, sołtys Gniewina, przyznaje, że miłość do Hiszpanii i kibicowanie Barcelonie pomogło w przygotowaniu ośrodka: – Wiem, czego potrzebują.

Do dyspozycji będą mieli cały hotel, a w nim m.in. basen, tor bowlingowy, SPA oraz trzy boiska i hale sportowe. Przed 
hotelem stanęły makiety byków, na ulicach pojawiły się kontenery na śmieci w kształcie piłek. Właściciele sklepów zaopatrują się w lodówki na piwo, a restauracje dodają hiszpańskie dania do menu, by czuli się tam dobrze nie tylko zawodnicy, ale również dziennikarze, kibice, także dziewczyny i żony piłkarzy. Pod warunkiem, że na ich wizytę pozwoli trener Vicente del Bosque. Bo obecność partnerek zawodników podczas turniejów to delikatny temat. Za porażkę ze Szwajcarią w mistrzostwach świata dwa lata temu hiszpańskie media obwiniały Sarę Carbonero, reporterkę telewizyjną, prywatnie dziewczynę Casillasa. Stojąc podczas meczu za bramką swojego chłopaka, miała rozpraszać jego uwagę.

Anglikom kontaktów z partnerkami na mundialu w RPA zabronił ich włoski trener Fabio Capello. W pokojach hotelowych w Rustenburgu kazał nawet zamontować urządzenia szpiegujące, by mieć pewność, że nic nie umknie jego uwadze. Nie chciał powtórki sprzed czterech lat, gdy więcej niż o grze reprezentacji mówiło się o zakupowych szaleństwach i głośnych imprezach z udziałem WAGs (od angielskiego „wives and girlfriends", czyli „żony i dziewczyny"), które najechały na Baden-Baden. Do RPA kilka z nich i tak przyleciało, ale zamieszkały z dala od drużyny, w luksusowym kurorcie w Sun City. A Anglicy sukcesu i tak nie odnieśli. Narzekali za to na nudę.

Capello od kilku miesięcy nie jest już trenerem, a WAGs przekonały władze angielskiego futbolu, że powinny towarzyszyć swoim mężczyznom w trakcie polsko-ukraińskiego turnieju. Zarezerwowały pokoje w krakowskim hotelu Pod Różą, zaledwie 200 m od Hotelu Starego, w którym zatrzymają się piłkarze. Choć w Krakowie nie zostanie rozegrany żaden mecz turnieju, na pewno będzie głośno i kolorowo. Za swoją reprezentacją przyjadą tam też kibice z Holandii i Włoch (kadra zamieszka w Wieliczce, ale będzie trenować na stadionie Cracovii).

– Kiedyś trenerzy próbowali odciąć piłkarzy od kibiców i presji. Teraz tendencje się zmieniły – mówi Tomasz Szulc, menedżer ds. centrów pobytowych w spółce Euro 2012 Polska. – Cena była kwestią drugorzędną. Ośrodek musiał się podobać. Niektórzy prosili o hotel tuż obok boisk treningowych.

W takich warunkach przygotowywać się będą m.in. Chorwaci. Na farmie Sielanka pod Warką będą mieli na wyciągnięcie ręki dwa boiska, w tym jedno pełnowymiarowe. W pobliżu Puszczy Stromeckiej chcieli zamieszkać Francuzi, ale zrezygnowali, gdy dowiedzieli się, że los rzucił ich na Ukrainę. Ostatecznie zamieszkają w ośrodku Szachtara Donieck, więc widok z okna będzie im nieustannie przypominał, gdzie i w jakim celu przyjechali. Dobrze to czy źle – zależy od wizji selekcjonera. – To są takie niuanse, które miały znaczenie. Dla innego trenera ważne było, by pole golfowe znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu – mówi Szulc. I dodaje, że losowanie rozgrywek niewiele zmieniło. Reprezentacje, które już wcześniej wybrały ośrodki, nie wycofały się ze swoich decyzji. Duńczycy zostali w Kołobrzegu, mimo że zagrają na Ukrainie. – Myślę, że to kwestia jakości ośrodka i samego miejsca, które przypomina im Skandynawię – podsumowuje Szulc.

Jak u siebie powinni czuć się też grupowi rywale Polaków – Grecy. W podwarszawskiej Jachrance będą mieli prywatną plażę z portem jachtowym, aquapark, korty do squasha i tenisa oraz trzy restauracje, w których poza daniami przyrządzonymi pod okiem ich szefa kuchni serwowane będą dodatkowo ryby i owoce morza.