Jak nie wyjść z kasyna

W Vegas się zaparłam i nie wrzuciłam do automatu ani centa. i teraz nie wiem: cieszyć się czy żałować?

W styczniu przez cały tydzień miałam przyjemność być w Las Vegas na International CES, największej światowej konferencji poświęconej innowacjom. Na własnej skórze przekonałam się, jak łatwo skłonić do używania produktu bez korzystania z ani jednej reklamy.

Kiedy jechałam do Vegas, mój znajomy wspomniał, że powietrze w hotelach Las Vegas zawiera dodatkowe dawki tlenu. Chodzi o to, żeby człowiek czuł się lepiej i w efekcie więcej czasu spędzał w kasynie. Nie wiem, na ile to prawdziwa informacja. Oficjalnie wiadomo tylko tyle, że Bellaggio (tak, to ten, w którym kręcono „Ocean's Eleven") ma specjalny i bardzo kosztowny system filtrowania powietrza, a niektóre z hoteli pompują odświeżacze do pomieszczeń w kasynie. Nic w tym zresztą dziwnego, biorąc pod uwagę liczbę ludzi zgromadzonych w miejscu, w którym nie ma okien.

No właśnie. Abstrahując od dodatkowych dawek tlenu... Zwraca uwagę fakt, że wszystko jest tak pomyślane, żeby człowiek do kasyna wszedł. I szybko z niego nie wyszedł.

Przede wszystkim w kasynach nie ma okien. I nie ma też zegarów. W związku z tym nigdy nie wiadomo, ile spędziliśmy tam czasu. Czy wciąż jest jeszcze noc czy może już dzień. Sama zresztą przez cały tydzień za każdym razem, gdy wchodziłam do hotelu lub z niego wychodziłam, niezależnie od godziny, widziałam tę samą starszą kobietę, która z założonymi na nadgarstki stabilizatorami grała w jednorękiego bandytę. To się nazywa lojalność klienta!

Duży problem jest też z próbą ominięcia kasyna. Plan hotelu wygląda bowiem tak, żeby przez kasyno do hotelu wejść. I przez to kasyno z hotelu wyjść. A w trakcie zgubić się pomiędzy stanowiskami do gry. Oto przykład. Część sesji podczas CES odbywała się w sali kinowej hotelu LVH. Wchodziłam do tej sali zawsze głównym korytarzem, wychodziłam zawsze przez kasyno. Jak to się działo, do tej pory nie wiem.

Wreszcie, nawet jeśli komuś uda się kasyno opuścić, to za moment będzie musiał do niego wrócić. Niektóre z hoteli oferują bowiem swoim klientom specjalną aplikację na telefon komórkowy. Ta śledzi miejsce, w którym akurat przebywamy. I tak, jeśli ktoś z kasyna wyjdzie i przejdzie do drugiego, dostanie po dwóch godzinach informację, żeby jednak wrócił, bo w tym, z którego wyszedł, ma zniżkę lub nawet możliwość zagrania za darmo.

No dobrze. Więc przyznam szczerze. Zajmuję się reklamą i jestem na tę reklamę niezwykle podatna. Ale w Vegas się zaparłam. Postanowiłam nie grać. Przez cały tydzień walczyłam z systemem. Ostatecznie nie wrzuciłam do automatu ani centa. I teraz nie wiem – cieszyć się czy żałować?

Natalia Hatalska

współpracuje z domem mediowym Universal McCann. Pomysłodawczyni kampanii opartych na niestandardowych działaniach reklamowych. Jurorka w konkursach, m.in. Media Trendy i Plus Camerimage. Prowadzi blog o reklamie Hatalska.com uznawany za jeden z 10 najbardziej wpływowych w Polsce.

Więcej felietonów na sukcesmagazyn.pl/hatalska