Hybryda oszczędności i mocy

Można do niego zapakować na wakacje całą rodzinę, przejechać się po leśnych drogach bez obaw o podwozie, na światłach zostawić innych kierowców z tyłu... 
A wszystko to, spalając 7–8 l paliwa na setkę. A, jeszcze jedno 
– w korku potrafi prowadzić się sam. Volvo XC90 T8.

Na drugą generację dużego SUV–a Szwedzi kazali czekać 12 lat. Co w nim mamy? Z przodu w oczy rzucają się reflektory z LED–owymi światłami do jazdy dziennej w kształcie leżącej na boku litery T. We wnętrzu trudno nie zauważyć dużego, przypominającego tablet wyświetlacza, który jest konfigurowalnym centrum zarządzania. Z tyłu jest mnóstwo miejsca na nogi i nad głową dla dwóch dorosłych pasażerów. W trzecim rzędzie nawet z fotelami w drugim odsuniętymi do połowy można siedzieć wygodnie. Do tego duży bagażnik.

Ważniejsze jednak to, co pod maską. Nowe 
Volvo XC90 powstało w ramach tzw. Scalable Product Architecture (SPA). Chodzi o modułowość podzespołów, m.in. silników. Obecnie we wszystkich modelach Volvo stosuje się czterocylindrowe, turbodoładowane jednostki benzynowe lub wysokoprężne, różniące się mocą.

Model jest hybrydą typu plug–in, którą można naładować z domowego gniazdka (przez ok. 
3,5 godz.) i pokonać 20–30 km na prąd. Volvo obiecuje ponad 40 km i do tego średnie zużycie paliwa 2,1 l na 100 km, ale gdyby nawet liczyć dzienny przebieg 25 km na prąd i 25 w korku w trybie hybrydowym, to wyjdzie ok. 3 l na setkę. To nadal świetny wynik jak na samochód, który ma w sumie 407 KM i 5,6 s do setki. I trzeba za niego słono zapłacić (ok. 400 tys. zł).

Fajnym rozwiązaniem zastosowanym w modelu jest asystent jazdy półautonomicznej Pilot Assist, dzięki któremu w korkach XC90 będzie samoczynnie dostosowywało prędkość i dystans od poprzedzającego pojazdu, jednocześnie utrzymując samochód na pasie ruchu. Co jakiś czas auto będzie domagało się przejęcia prowadzenia. Jeśli się tego nie zrobi, przestanie się trzymać zadanego pasa ruchu (sprawdzenie, co się dzieje dalej, tylko dla mocno odważnych).

Dzięki rozmaitym systemom wspomagającym kierowcę o prowadzeniu można zapomnieć nie tylko w korkach, ale i w trasie. Można włączyć adaptacyjny tempomat i wspomaganie utrzymania na pasie ruchu, dzięki czemu – podążając spokojnie za innym autem – można się oddać rozmowom z pasażerem i podziwianiu widoków. Samochód robi wiele rzeczy sam, nie trzeba być ciągle skupionym na drodze, hamulca używa się, kiedy to faktycznie konieczne, a dzięki temu wszystkiemu jazda po prostu nie męczy. Pod tym względem Volvo odwaliło kawał dobrej roboty w przyzwyczajaniu nas do jazdy autonomicznej. Może to, które kupimy w ciągu najbliższych paru lat, jeszcze będzie wymagało uwagi ze strony kierowcy, ale za 10 lat pojedzie już samo.

Czy nowe XC90 może się podobać? Może, szczególnie w wersji z napędem hybrydowym. I proszę mi wierzyć – to, że prowadzi się prawie samo, zupełne nie jest problemem. Zawsze uważałem, że Volvo służy do bezpiecznego przemieszczania się z punktu A do B. Im mniej muszę się w to angażować, tym lepiej.