Holland o ­Holocauście

Nominacje do Oscarów poznamy dopiero 24 stycznia, ale już teraz mogę iść o zakład, że tego tytułu wśród nich nie zabraknie. Nie dlatego, że Hollywood lubi filmy o Holocauście. Ani z tego powodu, że Agnieszka Holland jest za oceanem świetnie znana i ma tam skutecznego dystrybutora – takie głosy pojawiły się już w prasie.
„W ciemności” nie pokazuje wojny z punktu widzenia Polaka ani Niemca, katolika czy Żyda.

Najnowszy film Holland powinien zrozumieć każdy, bez względu na to, gdzie się urodził. Fot. Kino Świat
W gruncie rzeczy to, co oglądamy na ekranie, trudno pojąć, podpierając się jakąkolwiek religią czy ideologią. I właśnie dlatego, paradoksalnie, zrozumieć może to każdy, niezależnie od współrzędnych geograficznych miejsca, w którym przyszedł na świat. Holland oparła historię na faktach. W okupowanym przez Niemców Lwowie grupa zbiegłych z getta Żydów ukrywa się w kanałach. Pomaga im drobny złodziejaszek, Polak Poldek Socha. Dlaczego? Co pcha tego cwaniaczka w śmiertelnie niebezpieczną sytuację? Odpowiedź każdy z was będzie musiał znaleźć sam, Holland jej nie daje. Fenomenalne zdjęcia (kręcone pod ziemią!), mocne, naturalistyczne sceny z życia w kanałach, brawurowy Więckiewicz (Socha), który nauczył się nawet lwowskiej gwary. „W ciemności” to kawał świetnej filmowej roboty.
Holland nie ucieka wprawdzie od klisz, obrazków, które „muszą” pojawić się w filmie o Holocauście, typu odcinanie Żydowi brody etc. Znajdą się też tacy, którzy wytkną jej happy end, skręcony jakby pod gust widzów amerykańskich. W ostatniej, niby szczęśliwej scenie, jest jednak tyle ironii, a w postscriptum do filmu tyle gorzkiej prawdy, że puściłabym w niepamięć dużo większe wpadki.
„W ciemności”, reż. Agnieszka Holland, Niemcy/Polska 2011, 145’, premiera 5 stycznia
Rzeź, reż. Roman Polański, Francja/Niemcy 2011, 79’, od 20 stycznia
Dwie pary siedzą w salonie na Brooklynie i rozmawiają. Pozornie nie dzieje się nic, w istocie lawa wulkaniczna aż kipi, by wybuchnąć w fenomenalnym finale. „Rzeź” ma dużo z wczesnego Polańskiego, dużo z teatru, a także obsadę (m.in. Christoph Waltz, Kate Winslet), która niekończące się linijki tekstu zamienia w setny ubaw podszyty życiową mądrością. Majstersztyk!
Musimy porozmawiać o Kevinie, reż. Lynne Ramsay, Wielka Brytania 2011, 110’, od 13 stycznia
Trzeba zobaczyć ten film chociażby tylko dla zjawiskowej roli Tildy Swinton, matki, z której życie wyssało jej własne dziecko. Ramsay zasiewa ziarno zwątpienia w rodzicielskie relacje, serwując intrygujący thriller i piekielnie inteligentne kino psychologiczne zarazem.
Dziewczyna z tatuażem, reż. David Fincher, Niemcy/Szwecja/USA/Wielka Brytania 2011, 158’, od 13 stycznia
Właściwie wystarczy wymienić kilka nazwisk... Adaptuje powieść: Stiega Larssona. Grają: Daniel Craig, Robin Wright, Stellan Skarsgård. Premiera ekranizacji pierwszej części sprzedanej w setkach milionów egzemplarzy trylogii „Millennium” to bez wątpienia największe wydarzenie stycznia 2012.