Gatunek: horror ekonomiczny

Żyjemy w  ciekawych czasach. Słowo „kryzys" odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Nic więc dziwnego, że na  rynku nie brakuje książek o  tej tematyce. Wiele z  nich nie przedstawia większej wartości. Są jednak takie, których nie wolno pominąć.

Kiedy pieniądz umiera,
Adam Fergusson,
wyd. Studio Emka

Na  początek „Patologia transformacji" Witolda Kieżuna, nestora polskiej prakseologii i  wybitnego specjalisty od  zarządzania publicznego, a  także bohatera powstania warszawskiego. Książka poświęcona jest w  znacznej części negatywnej stronie okresu przemian ustrojowych w  Polsce po  1989 r. Nie znajdziemy tu  więc dowodów na  istnienie „drugiej Japonii" czy „zielonej wyspy szczęśliwości". Zamiast tego –  surowa ocena procesu transformacji poparta bezwzględnymi liczbami. A  także przykłady z  życia wzięte oraz krytyczne opinie wybitnych ekspertów –  zarówno polskich, jak i  zagranicznych.

W  miarę czytania wyłania się niepokojący obraz kraju uzależnionego od  napływu obcego kapitału i  pozbawionego ważnych gałęzi przemysłu. Natomiast zakończenie to  zarys programu naprawy państwa. Punktem wyjścia –  według prof.  Kieżuna –  powinna być radykalna reforma ustrojowa oraz wprowadzenie ordynacjiwiększościowej do  Sejmu na  wzór brytyjski. Jednak, jak zaznacza, możliwości realizacji takiego programu są dziś mocno ograniczone.

Patologia transformacji,
Witold Kieżun,
wyd. Poltext

O  ile „Patologia transformacji" może budzić niepokój, o  tyle „Kiedy pieniądz umiera" Adama Fergussona (pierwsze polskie wydanie tej głośnej w  latach 70. ub. wieku książki historyczno-ekonomicznej) to  już prawdziwy horror ekonomiczny. Jest to  wstrząsająca historia wielkiej inflacji w  Republice Weimarskiej. Apogeum kryzysu przypadło na  koniec 1923 r., gdy ceny osiągnęły niebotyczny poziom, a  Bank Rzeszy przestał nadążać z  drukiem banknotów o  coraz wyższych nominałach. W  końcu pieniądz na  tyle stracił swą wartość, że palono nim w  piecach.

Nastąpił powrót do  gospodarki barterowej. Dobra luksusowe zaczęto wymieniać na  artykuły pierwszej potrzeby, a  głód, nędza i  upadek moralny były na  porządku dziennym. Książkę wzbogacają relacje naocznych świadków (m.in. młodego korespondenta „Toronto Daily Star"–  Ernesta Hemingwaya). „Jej celem" –  pisze autor –  „jest pokazanie, co  inflacja może zrobić z  ludźmi i  cow konsekwencji ludzie mogą zrobić sobie nawzajem". I  choć wiek XX zna jeszcze większe procesy inflacyjne (jak chociażby na  Węgrzech w  latach 1945–1946 czy w  Jugosławii w  latach 1992–1994), to  właśnie przykład hiperinflacji niemieckiej najdobitniej potwierdza brutalną prawdę, że „aby zniszczyć jakiś kraj, wystarczy zepsuć jego walutę".

Starbucks,
Howard Schultz i Joanne Gordon,
wyd. Znak

Po  tak traumatycznych lekturach pora na  chwilę oddechu. Howard Schulz i  Joanne Gordon, autorzy „Starbucksa", skupiają się głównie na  okresie od  2007 r., gdy Schultz po  ośmioletniej przerwie wraca na  stanowisko CEO. Ma  ratować zagrożoną upadkiem firmę. Analizuje jej kondycję i  przedstawia swoją receptę. A  jest nią szczególna dbałość o  jakość produktów, relacje z  klientami, ciągłe poszukiwanie innowacji, ale też cięcia, likwidacje i  zwolnienia. Książkę czyta się jednym tchem, mimo że miejscami nieco rażą PR-owskie sformułowania. Nieoczekiwane zwroty akcji, opisy spotkań, ciekawych przedsięwzięć, a  nawet roli ekspresów do  kawy są wciągające. Całość wieńczy stary dobry happy end. Dzięki temu znów zaczynamy wierzyć, że nie ma  takiego kryzysu, z  którego nie można by  wyjść obronną ręką. I  nabieramy ochoty na  kawę...