Filmowa top lista

„Życie toczy się wokół słowa »sz–m–a–l«". „Nie wolno dawać za wygraną". „Kto potrzebuje przyjaciela, niech sobie kupi psa, to jest wojna". 
„Jesteś graczem albo nikim". „Musisz wiedzieć, co robisz, niewiedza oznacza śmierć". To nie są rady z poradnika dla biznesmena, lecz zdania, które padają w filmach. Obrazach kultowych, ważnych, dających do myślenia. Tak wynika z sondy, jaką przeprowadziliśmy wśród polskich biznesmenów (pytaliśmy m.in. Stanisł

Wall Street (1987 r.)

Greed is good (chciwość jest dobra) – powtarza Gordon Gekko 
(Michael Douglas). To on – rekin finansjery, wyrachowany, inteligentny, bezwzględny, wie, jak grać, żeby wygrać. Z diabolicznym wdziękiem stał się symbolem kina lat 80. Ale też wzorem do naśladowania. Przynajmniej dla Buda Foxa, ambitnego maklera. Przy Gekko kariera Buda rozkwita. Aż do momentu, w którym młody finansista orientuje się, że jego ideał dla osiągnięcia korzyści gotów jest wyzbyć się wszelkich norm i wartości. „Pieniądze mają to do siebie, że zmuszają nas do podłych uczynków", tłumaczy Gekko. Jego strategia opiera się na wykorzystaniu poufnych informacji. Dzięki nim dokonuje transakcji, na których zarabia miliony. „Informacja to najcenniejszy towar", mówi do Buda. „Ludzie próbują trafić strzałkami do tarczy, kolego. Ja nie rzucam strzałkami. Ja idę na pewniaka", zapewnia. To żądza posiadania – wiedzy, miłości, pieniądza – napędza ludzkość. Ale gdzie jest granica, zastanawia się Bud. „Wall Street" Olivera Stone'a to niestarzejące się kino dla biznesmenów, ludzi z branży i laików. Świetnie pokazuje rzeczywistość giełdową i jej mechanizmy. A przy okazji uczy, że warto dokonywać wyborów zgodnych z własnym sumieniem.

Wall Street: 
Pieniądz nie śpi (2010 r.)

Sequel filmu „Wall Street" trafił na ekrany dwa lata po pęknięciu bańki spekulacyjnej, czyli najpoważniejszym od czasu wielkiego kryzysu krachu finansowym. Oliver Stone przybliża widzom mechanizmy ekonomiczne, które do tego doprowadziły. I pyta: czy bijąc się o kasę, da się ocalić duszę? Tym razem cyniczny król Wall Street Gordon Gekko wychodzi z więzienia po odsiedzeniu ośmioletniego wyroku za oszustwa finansowe. Nikt na niego nie czeka. Wydaje się, że pozbawiony majątku nie ma perspektyw na przyszłość ani szans na powrót do świata finansjery. Ale... No właśnie. Czy może przegrać ktoś, kto dla zysku gotów jest na wszystko? Motto Gordona Gekko „chciwość jest dobra" zrobiło karierę w świecie finansów i w mediach, które często przypominają kultowego bohatera przy okazji ujawniania nieetycznych praktyk bankierów. „Zagrałem wiele ról, ale to o Gordona Gekko ludzie pytają mnie najczęściej", przyznaje Michael Douglas. Rekin finansjery, który nigdy nie zrezygnował ze swoich ambicji i jednak powrócił na szczyt, wciąż intryguje. Warto obejrzeć ten film, by poznać go bliżej.

Steve Jobs: 
człowiek maszyna (2015 r.)

„Myśl inaczej. Tacy ludzie, często uważani za szaleńców, są geniuszami, bo to oni zmieniają świat", powtarzał Steve Jobs, CEO firmy Apple. Był postacią pełną sprzeczności, co pokazuje najnowszy dokument Alexa Gibneya (przez niektórych uważany za bezpardonowy atak na Jobsa), złożony z autentycznych nagrań dźwiękowych i wideo. Film podzielony jest na trzy części, w których Jobs przygotowuje się do przedstawienia światu swoich nowych pomysłów: Macintosha (1984 r.), komputera NeXT (1988 r.) oraz iMaca (1998 r.). Kim był człowiek, który zmienił życie milionów ludzi i przekonał ich, że komputery są częścią ich samych? Technologicznym geniuszem czy może tylko błyskotliwym marketingowcem? Ortodoksyjny wegetarianin, niedoszły buddyjski mnich, owładnięty obsesją pracy perfekcjonista. Jobs, co pokazuje film Gibneya, uciekał się do dalekich od etyki metod uprawiania interesów. Ale osiągnął to, na czym zależało mu najbardziej: świat wie, czym jest Apple. To film nie tylko o Jobsie, ale też o wykraczaniu poza schematy.

Wilk z Wall Street (2013 r.)

Zapomnijcie o Gordonie Gekko. Wilk z Wall Street – broker Jordan Belfort – nie powiedziałby, że chciwość jest dobra. Powiedziałby: jest najlepsza. Film Martina Scorsese to prawdziwa historia jednego z bardziej kontrowersyjnych bohaterów Wall Street. Belford, pracując w podrzędnej firmie handlującej akcjami śmieciowych spółek, szybko odkrył, że przy odrobinie kreatywności (a mówiąc wprost – oszukując klientów) może zarobić miliony. Rzeczywiście, odniósł sukces –zamienił kawalerkę na penthouse, żonę fryzjerkę na żonę modelkę, miejski autobus na ferrari. Fortuna sprawiła, że poczuł się bezkarny. Korupcja, malwersacje. Jak to się skończyło? Tak jak musiało – został skazany na cztery lata więzienia i 110 mln grzywny. Uwięziony też nie tracił czasu, napisał bestsellerową autobiografię (namówił go do tego towarzysz z celi, kochający marihuanę aktor 
i muzyk Tommy Chong). „Ubóstwo nie uszlachetnia. Byłem biedakiem i bogaczem i zawsze wybiorę bogactwo", wyznaje Belford. 
I radzi: „Makler musi mieć dobry garnitur. Nie mając pewności siebie, nie wygrasz". Warto obejrzeć – ku przestrodze.

The Social Network (2010 r.)

Historia powstania Fejsa jest znana. Film pokazuje, że w biznesie liczy się pomysł. David Fincher wyreżyserował go na podstawie książki Bena Mezricha „Miliarderzy z przypadku". Jest 2003 r., komputerowy geniusz Mark 
Zuckerberg, student Harvardu, po rozstaniu z dziewczyną włamuje się do sieci uniwersytetu i ze skradzionych fotek studentek tworzy stronę internetową Facemash, zachęcając użytkowników do wypowiadania się, która z połączonych w pary dziewczyn jest atrakcyjniejsza. Następnie tworzy stronę thefacebook.com i to ona stanie się globalnym gigantem. Zresztą od początku przynosi dochody, więc trzeba ustalić, kto oprócz Zuckerberga jest jej twórcą. Akcja ogniskuje się wokół procesu, który ma to rozstrzygnąć. Nie popisy prawników są tu ważne, lecz zachowania młodych ludzi, którzy niemal z dnia na dzień stają się bogaci. To są współcześni królowie życia. Jeden z recenzentów napisał, że dziś obywatel Kane pewnie też operowałby w branży internetowej. Genialnych chłopców z Harvardu wiele łączy z bohaterami dawnych amerykańskich filmów o pionierach biznesu i posiadaczach wielkich fortun. Nic dziwnego, zasady w biznesie są od wieków takie same 
– liczą się determinacja, bezwzględność i poświęcenie dla kariery.

Jerry Maguire (1996 r.)

Czy trzeba być palantem, żeby osiągnąć sukces? To pytanie zadał kiedyś Steve Jobs. Jerry Maguire (Tom Cruise), bohater filmu Camerona Crowe'a, pewnie by zaprzeczył. Był świetnie zarabiającym agentem sportowym, ale pewnego dnia zbuntował się przeciwko zakłamaniu, bezduszności i zachłanności ludzi z branży zajmujących się transferami i kontraktami zawodników. Napisał memoriał o potrzebie uczciwości i rozesłał do wszystkich kolegów. Wyleciał na bruk. W wyścigu szczurów jeden nieuważny krok oznacza wypadnięcie z gry. Ale czy porażkę? Niekoniecznie. Odejście z firmy może się okazać szansą na nowy początek i Jerry właśnie postanowił z niej skorzystać. 
Nie było łatwo, ale pokonał przeciwności, odbił się od dna, zdobył przyjaźń futbolisty Roda Tidwella (Cuba Gooding Jr). I jeszcze zrozumiał, na czym polega prawdziwa miłość 
(Renée Zellweger). Bajka? Tak, ale warto ją obejrzeć, by sobie przypomnieć, że pieniądze to nie wszystko i że jednak można osiągnąć sukces bez deptania po trupach.

W pogoni 
za szczęściem (2006 r.)

Ten wzruszający film, będący opartą na faktach opowieścią o życiu Chrisa Gardnera, to dobra lekcja dla wszystkich, 
którzy chcieliby spełnić swój american dream. 
Chris jest utalentowany, pracowity i z determinacją 
walczy o lepsze życie. Nocuje z kilkuletnim synkiem 
w schroniskach dla bezdomnych, ale zalicza kurs i zostaje maklerem giełdowym. Dalej w jego życiu też wszystko toczy się jak w filmie. Nigdy nie skończył college'u, nie wspominając o studiach ekonomicznych. A jednak obraca dziś milionami, jest właścicielem firmy brokerskiej Gardner Rich & Company w Chicago, która zajmuje się pośrednictwem giełdowym. Jego życie jest również dowodem na to, że historia od pucybuta do milionera nie zawsze jest bajką. Warto obejrzeć film reżysera Gabriele Muccino. I mieć marzenia, które się spełnią, pod warunkiem że się o to postaramy.

Życie biurowe (1999 r.)

Typowa software'owa firma lat 90. Open space, ludzie uwięzieni w biurowych boksach. Przygnębieni, znudzeni, pomiatani przez szefów. Lepiej jest tylko w piątek, w dniu hawajskich koszul, bo wtedy można chociaż włożyć dżinsy. Tkwią w tym od lat, byle nie wylądować na bruku. Podobno był ktoś, kto ruszył głową i uwolnił się od korporacji. Ba, nawet zarobił milion dolarów. Ale nikt go bliżej nie zna. W życiu głównego bohatera, programisty Petera Gibbonsa (Ron Livingston), nic nie układa się dobrze, aż do momentu, w którym... poddaje się hipnoterapii. Otyły terapeuta dr Swanson umiera nagle na atak serca, pozostawiając go w stanie relaksacji. Peter, w połowie zahipnotyzowany, jakby na nowo narodzony, zaczyna działać... 
Ten film to portret pracowników IT, dlatego stał się kultową pozycją wśród ludzi związanych z tą branżą. Jak wskazuje tytuł, to opowieść o życiu biurowym, które bywa horrorem dla wielu z nas.

Ojciec chrzestny (1972 r.)

Film Francisa Forda Coppoli należy do najwybitniejszych w historii światowego kina. Minęło już ponad 40 lat od jego premiery, a on ciągle elektryzuje i inspiruje. Opowiada historię sycylijskiej rodziny Corleone, której przewodzi szanowany i wpływowy Don Vito. To człowiek honoru, rządzący żelazną ręką. Akcja toczy się tuż po II wojnie światowej, a familia Corleone jest niczym innym jak potężnie rozbudowaną mafią. Od pierwszej sceny widzimy, jak pracuje rodzina Corleone, jak wielkim cieszy się szacunkiem wśród obywateli, jak bezwzględnie i zarazem skutecznie potrafi walczyć o władzę, dominację i sukces. Kiedy Don Vito odmawia uczestnictwa w nowym, intratnym interesie, handlu narkotykami, wchodzi w krwawy konflikt z cosa nostrą. Czy żałuje? Nie. Talent strategiczny, determinacja i życie pracą – na to wszystko stawiał Don Vito. Jego recepta na sukces nie straciła na aktualności.

Praktykant (2015 r.)

Robert de Niro w roli emeryta i wdowca Bena. Siedzi w domu i ma tego serdecznie dość. Przecież całe życie pracował. Dlatego postanawia wziąć udział w programie „praktyki dla seniorów" i trafia do... firmy internetowej zajmującej się sprzedażą ubrań dla kobiet. Jej szefowa Jules (Anne Hathaway) traktuje emerytowanego praktykanta jak zło konieczne. Tym bardziej że Ben nie radzi sobie z komputerem i nie bardzo wie, co to jest Facebook. Ale wkrótce okazuje się, że ma inne zalety – młodym ludziom może zaoferować swoją życiową wiedzę. Z czasem Jules (stworzyła swoją firmę, bo wierzy, że kobieta z laptopem na kolanach i kieliszkiem wina w ręce będzie kupować) zaprzyjaźnia się z Benem, a on staje się dla niej prawdziwym wsparciem. Czy ta bajkowa opowieść ma coś wspólnego z rzeczywistością? Raczej nie, ale zwraca uwagę na ważny temat obecności starszych ludzi w miejscach pracy i tego, co mogą zaoferować młodym przedsiębiorcom. Można nie wiedzieć, co to jest USB, a jednak służyć dobrą radą. I na przykład uchronić szefową p