Fantazja i prawda

Absurdalny humor, ironiczne spojrzenie na rzeczywistość i satyra na czeski kompleks "nieuczestniczenia we własnej historii". O filmie "Zagubieni" mówi Petr Zelenka, jeden z najbardziej znanych współczesnych czeskich reżyserów.

Zdecydował się Pan poświęcić swój nowy film konferencji monachijskiej z 1938 roku, tematowi bardzo w Czechach kontrowersyjnemu. Dlaczego?

Pierwszym impulsem, poza tym, że od dawna interesował mnie ten temat, była porażka planowanej wspólnie przez Miloša Formana i Vaclava Havla adaptacji „Ducha Monachium", powieści Georges'a-Marca Benamou. Nie wiem, na jakim etapie były prace nad scenariuszem, ale nie byli w stanie sfinansować tego projektu, co biorąc pod uwagę ich nazwiska, bardzo mnie zaskoczyło. Dopiero później zrozumiałem, dlaczego tak się stało. Nasza historia dotyczy więc nie tylko Monachium, ale też tego, co sprawia, że nakręcenie filmu na ten temat jest niemożliwe.

Jak często zdarza się w Pana przypadku, fakty mieszają się tu z fikcją. Wykorzystuje Pan wydarzenia historyczne i na ich bazie tworzy nową historię, gdzie fantazja i prawda tworzą kolorową mozaikę, w którą możemy wierzyć bądź nie. Czego po tym filmie może spodziewać się widz?

Może spodziewać się humoru, absurdu, historii rozgrywającej się na kilku różnych płaszczyznach, filmu, który wymaga koncentracji, ale można do niego wielokrotnie wracać. Jeśli miałbym go jakoś dokładniej opisać, to jest to 40 minut z „Guzikowców", 50 minut z „Roku diabła" i jeszcze 3 minuty materiałów archiwalnych.

W głównej roli dziennikarza Pavla występuje Martin Myšička, Václav Kopta gra jego szefa, Marek Taclík jego kolegę Jakuba, Jana Plodková wcieliła się w tłumaczkę, Václav Neužil jest jej zazdrosnym mężem, Tomáš Bambušek gra reżysera, a Vladimír Škultéty producenta, podczas gdy Jitka Schneiderová to żona Pavla. W roli dyrektora Francuskiego Instytutu Kultury wystąpił Stanislas Pierret, dyplomata, którego kariera zaczęła się w byłej Czechosłowacji, gdzie przed rokiem 1989 bardzo pomagał czeskim dysydentom za granicą. Pierret jest teraz szefem Instytutu Francuskiego w Warszawie, wcześniej pracował na tym stanowisku w Bukareszcie. Trenerem panem „P" jest francuski aktor i reżyser teatralny Marcial Di Fonzo Bo (grał m.in. Pabla Picassa w „O północy w Paryż u" Woody'ego Allena). Francuskiego ambasadora gra natomiast prezes grupy Lagardère ČR, Michel Fleischmann, pojawiają się też inne znane postaci, grające same siebie.

Czy podczas zdjęć do filmu o tym, jak nie robić filmu, jakieś fikcyjne obawy stały się prawdziwymi?

Mieliśmy na planie tresowaną papugę szarą, odtwarzaliśmy na potrzeby filmu pracę całej ekipy filmowej, 57 postaci na ekranie, część grana przez naturszczyków. Niektóre sceny kręciliśmy po francusku – języku, którego nie znam. To były czynniki zwiększające ryzyko, które mogłyby być zarówno powodem zmartwień, jak i czymś ekscytującym. W tym przypadku ekipa okazała się świetna, aktorzy stanęli na wysokości zadania i wszystko poszło zgodnie z planem.

Materiały dystrybutora

„ZAGUBIENI", reż. PETR ZELENKa, od 19 PAŹDZIERNIKA