Emocje na godziny

Rozpędzają się do setki w cztery sekundy, a zakręty pokonują z siłą odśrodkową dorównującą przyciąganiu ziemskiemu. Samochód sportowy czystej krwi, którym warto się pochwalić, to wydatek minimum 0,5 mln zł. Ale Zamiast kupować, można pożyczać.

Jednym z rozwiązań jest zapisanie się do klubu i zostanie dzięki temu współwłaścicielem całej floty najdroższych modeli samochodów. Takie rozwiązanie proponuje np. Supercar Club, którego twarzą jest znany rajdowiec Krzysztof Hołowczyc.

Zaletą takiego członkostwa jest możliwość korzystania ze wszystkich aut klubowego garażu. Jest ich 12, w większości sportowych, dwuosobowych modeli.

Motoryzacyjne marzenia

Inny sposób dostępu do drogiego auta to jego wypożyczenie. Taką ofertę mają Exotic Cars oraz Super Premium Club. Różnica między klubem i wynajmem polega na innym podejściu do klienta. Supercar Club ułatwia klubowiczom kontakty między sobą i organizuje wspólne wyjazdy, natomiast klienci firm wynajmujących szukają raczej anonimowości.

W przypadku wynajmu nie ma czegoś takiego jak rozmowa kwalifikacyjna, bo nie jest to klub. Prezes SPC Group Jan Połanecki podkreśla, że słone opłaty są skuteczną barierą dla nieodpowiedzialnych użytkowników. – Wynajęcie na weekend sportowego lamborghini aventador, które kosztuje 2 mln zł, to wydatek równy wartości popularnego samochodu.

Kosztujące wielkie sumy samochody wyposażone są w GPS, co umożliwia śledzenie aut, a w razie szkody wyjaśnienie wszystkich jej okoliczności.

Choć auta z górnej półki starzeją się wolniej niż popularne modele, zarówno w klubie, jak i w wypożyczalniach samochody są nowe lub co najwyżej kilkuletnie. – Wyzbywamy się już rocznika 2010, bo użytkownicy są zainteresowani najnowszymi modelami – tłumaczy Połanecki. Takie firmy jak Super Premium Club lub Exotic Cars powiększają floty w sezonie letnim, a jesienią wyprzedają auta. Wraz z nadejściem zimy pojawiają się w ofercie SUV-y i modele terenowe.

Pieniądze i opanowanie za kierownicą to nie wszystko. Do ujarzmienia pół tysiąca koni mechanicznych trzeba też trochę umiejętności. Szkolenia zazwyczaj odbywają się w niewielkich grupach na byłych lotniskach wojskowych, np. w Ułężu, lub (za większe pieniądze) na torach wyścigowych. Jest się czego uczyć, bo np. nieumiejętna redukcja biegu w samochodzie z 500-konnym silnikiem powoduje natychmiastowy poślizg. To dlatego, jak przekonuje Połanecki, aston martin z ręczną skrzynią biegów nie cieszył się powodzeniem. Manualna przekładnia wymagała właśnie czasochłonnego szkolenia, a klienci wolą automaty i chętniej zasiadają za ich kierownicami nawet na torze.

Rzadko spotykana bestia

Właśnie z myślą o torowej jeździe wypożyczalnia SPC ma m.in. mercedesa SLS AMG GT3. To dosyć rzadko spotykana bestia, produkowana dla amatorów wyścigów samochodowych w tempie 30 szt. rocznie, z 600-konnym silnikiem, rurową klatką, 6-punktowymi pasami bezpieczeństwa i kubełkowymi fotelami. Samochód można wypożyczyć razem z instruktorem i udać się na dowolny tor.

W Supercar Club z kolei nauczycielem jest Krzysztof Hołowczyc. W klubowej ofercie są tak różne samochody jak Chevrolet Corvette oraz Mitsubishi Lancer Evolution. SCC organizuje także klubowe wyjazdy w ciekawe miejsca, a podróż nie musi wiązać się z wizytą na torze – czasami celem jest przyjemna winnica. Jednak nie wszyscy chcą sportowych maszyn. – Coraz częściej naszymi klientami są celebryci, którzy sięgają po bentleye lub rolls-royce'y. Wypożyczenie phantoma na dobę to ok. 5–6 tys. zł, bentley jest tańszy – wylicza Połanecki z SPC.

Zarówno klub, jak i wypożyczalnie nie mają przepełnionych garaży. – Nie chcemy floty większej, lecz lepiej wykorzystanej. Kupujemy takie modele, którymi zainteresowani są klienci. Jeżeli pojawia się propozycja zakupu, analizujemy, czy będzie to opłacalna inwestycja. Świadomie zrezygnowaliśmy z zakupu bugatti veyron, bo auto jest niezwykle kosztowne w utrzymaniu – przekonuje przedstawiciel SPC Group. Na kolejny sezon firma myśli o ferrari F12, wyposażonym w 12-cylindrowy, 740-konny silnik, lub wykwintnym brytyjskim coupe rolls-royce wraith.

Biznes na plusie

Chociaż wypożyczanie egzotycznych aut to zabawa, za którą trzeba słono zapłacić, chętnych przybywa. – W ofercie mamy modele, o które najczęściej pytają klienci, w tym tak unikalne auta jak Mercedes SLS AMG GT3 oraz Lamborghini Aventador. Mamy zawsze najnowsze modele i wychodzimy na swoje – wylicza Jan Połanecki.

Podobne nastroje panują w Supercar Club. Jeden z jego udziałowców, Kamil Dłutko, zapewnia, że spółka zakończy ten rok na plusie, z przychodami 4 mln zł.

Biznes jest na tyle obiecujący, że SCC wchodzi w nowe segmenty działalności i oferuje na podobnej klubowej zasadzie apartamenty, samoloty i łodzie. Jego śladem podąża SPC.