Dwa zdania i kropka

„Fraszka fraszkę napotkała i ze wstydu się schowała” – rzuca współczesna polska królowa tego gatunku Marlena Wilbik. Burza rudych włosów, promienny uśmiech. Spotykam się w  jednej z  warszawskich restauracji. Miejsce nie jest przypadkowe. Jak sama o sobie mówi, jest „wampirem społecznym”, więc do literackiego życia, jak tlenu, potrzebuje ludzi.

Czy w XXI w. jest miejsce na fraszki?

Szczerze? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Krótkie formy literackie zawsze były mi bliskie, a jeśli coś jest naszą pasją, to trzeba to robić. Tak jak w jednej z moich fraszek: „Na kanapie siedzą dwa pierdziele, od życia nie oczekują już wiele" – nie ma nic gorszego.

Jak więc to się zaczęło?

Pisałam od zawsze. Gdy trochę się tego uzbierało spytałam znajomych, którzy znają się na literaturze, co o tym myślą. Powiedzieli: Ruda, musisz to wydać...

Dwa tomiki fraszek, trzeci na ukończeniu. Czytelnicy w różnym wieku, od nastu do niemal stu lat – jaka jest recepta na dobrą fraszkę?

Przede wszystkim musi być prosta, trafiać w sedno i być prawdziwa. Może być refleksyjna, wulgarna, śmieszna, smutna, ale prawdziwa. No bo cóż można ukryć w dwóch zdaniach?

Według znawców tematu fraszka to jedna z najtrudniejszych form literacki. Jak się nad nią pracuje – kawa, lampka wina, cisza, pełne skupienie?

Jest trudna – to prawda, bo obnaża wszystkie braki warsztatowe. To nie jest jednak tak, że pisząc cyzeluję każde słowo. Dopracowuję je później. Nie ustalam, nie planuję tego, kiedy będę pisać ani tego, co napiszę. Staram się uchwycić, złapać dany moment – tak w jednej z moich fraszek: „Muza mnie przyszpili w odpowiedniej chwili". Tak naprawdę zawsze jestem w gotowości. Zapisuje na ogryzkach serwetek, kawałkach kartek, w telefonie, a czasem i na lustrze. Bo moja wena to oddana, lecz dość wredna przyjaciółka. Taka, co to wybudzi nawet w środku nocy. Wiedząc, że następnego dnia mam ważne spotkanie.

By jednak znaleźć tematy, trzeba wyjść z domu ...

Tak. Dlatego czuję się dobrze w restauracjach, na ulicy, w pracy. Można powiedzieć, że jestem wampirem społecznym. Wykorzystuję emocje, coś co podsłucham przez przypadek, sytuacje, które zaobserwuję. Na co dzień pracuję jako doradca medialny od kreowania wizerunków, mam do czynienia z różnymi ludźmi, którzy są idealnymi modelami dla mojej twórczości.

Ci, którzy wiedzą, starają się nie trafiać do fraszki?

Są gotowi dużo zrobić, by być jej bohaterem.

A pani bliscy?

Naturalnie, że są w moich fraszkach. Czy im się to podoba czy nie – i znoszą to godnie. Czytają je, ale wolą się nie rozpoznawać.

Powiedzmy sobie szczerze, te fraszki są dość pikantne...

Dlatego cieszy, ale czasem też dziwi mnie krąg ich odbiorców. Część z tych fraszek może bulwersować, a nawet oburzać – tymczasem gdzież tam! Pamiętam jak moja ciocia przed spotkaniem z koleżankami z kółka różańcowego zadzwoniła, by zapytać: Lenuś, jaka to była fraszka o tej lasce? Wypiszczałam nieśmiało: „Zrobiła laskę okazał łaskę"? Ciocia się ucieszyła, a ja wolałam nie pytać o czym rozmawiały na spotkaniu... To dowód na to, że humor jest ponadczasowy, ponadpartyjny, ponad poglądami. Jest jedną z niewielu rzeczy, która nas, Polaków, łączy.

Relacje damsko–męskie są jednym z najczęstszych tematów...

Nie da się ukryć.

To jaki obraz kobiety wyłania się z pani fraszek – zacytujmy: „On u władzy ale w Jej władzy..."?

Bezpruderyjna. Przede wszystkim wie, czego chce. Zdecydowana, świadoma swojej wartości. To nie jest kobieta, która łka, nie wiedzieć czemu. Konkretna, wesoła, nie łapią jej czułe słówka...

Czyli fraszka jest kobietą?

Dla mnie tak, choć się nie upieram.

A  mężczyzna z  pani fraszek?

Bywa różnie... Skomplikowany, wie czego chce – najlepiej bez zobowiązań, rozpieszczany przez kobiety.

„Ładnie reprezentuje... nic nie kosztuje...", „Rozkładajka to nie jego bajka"?

Dokładnie!

Jest śmiesznie, ale jest też poważnie... polityka, kultura, współczesny egoizm, kredyt a nawet rodzicielstwo?

To nieuniknione. Fraszki obrazują chwile, momenty. To, co widzę. Przykładowo nie wchodzę w politykę, ale – przyznam – politycy są dobrym tematem. Jak każdy miewam różne chwile, czasem coś mnie złości, czasem smuci. Efekt to fraszki takie, jak te: „I osiołek zadba o swój stołek", „Nie każdej nacji do demokracji", czy z innej bajki: „Bachor na tronie rodzice w pokłonie".

Dostaje się też polskiemu show–biznesowi: „I obszczymura wylansuje popkultura"?

Powtórzę, w sztuce najważniejsza jest prawda nie można udowadniać, że jest się kimś innym.

Współczesność, zaawansowana technika to zapewne nowe możliwości także dla pisarzy. Internet to dobre miejsce dla fraszek?

Cóż, miałam propozycje tworzenia bloga, ale na razie niekoniecznie. Dla mnie najważniejszy jest kontakt bezpośredni z czytelnikiem i chyba nie jestem w tym odosobniona. Moim zdaniem, my współcześni ludzie jesteśmy spragnieni kontaktów ze sobą. To smutne, że przykładowo dzieciaki oduczają się rozmowy, konwersacji. Idą obok siebie i... klikają. Żartuję, ale... wkrótce dojdzie do tego, że na prywatkach przestaną grać w butelkę.

Czyli: „High technology, a stary model człowieka... świat od niego ucieka"?

Na przykład portale społecznościowe. Miejsce gdzie przekraczane są wszelkie granice intymności, a przecież w tym słowie – intymność najpiękniejsze jest właśnie intymnie. Szczerze? Ludzie rezygnując z tego, pozbawiają się dużej ilości przyjemności. Intymność powinniśmy dzielić z bliskimi, tymczasem ekshibicjonizm to znak naszych czasów. Co z tego, że dostaniemy „lajka" jak nie mamy przyjaciół, osób z którymi można rozmawiać.

No dobrze, a SMS–y? Fraszka to przecież dobry sposób na puentę...

Z moich spotkań z czytelnikami wynika, że mam spore grono wielbicieli wśród nastolatków. I wiem, że oni piszą sms–y moimi fraszkami lub – inaczej – przesyłają sobie moje fraszki SMS–ami.

To jaka cecha autora fraszek gwarantuje sukces?

Może zabrzmi to banalnie, ale trzeba mieć dystans do siebie. Życie jest zbyt krótkie, żeby je i przede wszystkim siebie traktować zbyt poważnie. Podsumowując: „Kryzys ... generalnie... normalnie"; „Życie wierzyciela zmienia w wielbiciela".

Marlena Wilbik jest autorką dwóch tomików fraszek: „Chwila Motyla" z 2013 r. oraz „Kwiaty z rabatki" z 2015. W swoim dorobku ma też m.in. powieść kryminalną „Trup".