Dla facetów, o facetach

Te filmy nie pozwolą się zrelaksować i odprężyć. Ostre tempo, brutalne sceny i nieprzewidziane zwroty akcji. Mimo to przyjemność gwarantowana.

Banshee to bardzo dziwne miasteczko, jakby zawieszone nieco z boku naszego wszechświata. Podobieństwa do „Twin Peaks" są nieprzypadkowe.

To oczywiście zupełnie inna historia niż „Twin Peaks". Zmieniła się od tamtego czasu telewizja, zmieniła się wrażliwość widzów, zmieniły się budżety telewizyjne. „Twin Peaks" musiałoby być dziś dwa razy szybsze i trzy razy bardziej brutalne.

I takie jest „Banshee", którego pierwszy sezon właśnie ukazał się na DVD. To przedziwny serial, który w ogóle nie pozwala się zrelaksować i odprężyć. Od początku wprowadza widza w stan podenerwowania i utrzymuje go w nim do samego końca.

Ten właśnie stan oszołomienia jest dla mnie wspólną cechą „Banshee" z „Twin Peaks". Nieprzypadkowo fani serialu Davida Lyncha tak bardzo lubią opowieść o małym miasteczku w zamieszkanej przez amiszów części stanu Pensylwania, do którego przyjeżdża kryminalista podszywający się pod nowego lokalnego szeryfa.

Pozostając wśród filmów, nazwijmy to – zaskakujących, druga propozycja w tym miesiącu to „To już jest koniec". Ten film zaczyna się jak typowa brytyjska komedia dla facetów – grupa kolegów ze szkoły średniej po kilkunastu latach spotyka się na popijawie. Wszyscy są już dorośli, z rodzinami, czasem z dziećmi. Wiadomo, będą dowcipy o pieluchach i dziewczynach całowanych w szkolnej toalecie...

Otóż nie. Gdzieś koło 20. minuty okazuje się, że... No, jednak nie zdradzę kosmicznego zwrotu akcji. Powiem jedynie, że „To już jest koniec" w najmniejszym stopniu nie jest zwykłą komedią. Ci, którzy znają i kochają „Strefę cienia", będą zachwyceni.

Na koniec jeszcze jeden film o facetach. „Jobs" mnie rozczarował. Zapewne dlatego, że Ashton Kutcher po prostu nie udźwignął roli twórcy potęgi Apple. Ale nawet mimo słabego aktorstwa film jest bardzo ciekawą, choć pobieżną biografią człowieka, który jak mało kto w ostatnich dekadach zmienił nasze życie codzienne. Zdecydowanie warto.