Delacroix i nowoczesność

Wystawy, które pokazują wpływ wielkich mistrzów na późniejsze pokolenia artystów, są trudne w realizacji, ale też atrakcyjne dla kuratorów i publiczności.

Nie tak dawno miały miejsce podobne przedsięwzięcia skupiające się na Rubensie (w Brukseli) czy El Greco (w Madrycie). Przyszedł czas na najważniejszego przedstawiciela romantyzmu francuskiego Eugène'a Delacroix, którego prace w towarzystwie dzieł jego późniejszych admiratorów można oglądać w londyńskiej Galerii Narodowej.

Delacroix właściwie od początku swojej kariery był w centrum zainteresowania młodszych artystów. Jego pierwsze obrazy pokazywane na Salonie Paryskim wywoływały skandale, łamiąc przyjęte w XIX w. reguły. Nowe rozwiązania, które wprowadzał, były wielopłaszczyznowe i dotyczyły kilku aspektów malarstwa – od coraz swobodniejszej techniki malowania aż do nietypowego zastosowania koloru. Delacroix wyraźnie odnosił się do dzieł dawnych mistrzów, zaczynając od Petera Paula Rubensa i wielkich kolorystów weneckich, takich jak Tycjan czy Veronese. Jednak w warunkach XIX w. jego obrazy śmiało można nazwać awangardowymi.

Podobny proces, zwany emulacją, zajdzie pomiędzy nim samym a następcami. Ci najciekawsi nie będą ślepo naśladować jego stylu, ale wybierać te cechy, które uznają za najbardziej przydatne dla swojego rozwoju. Dlatego na wystawie w Londynie można zobaczyć reprezentację większości najważniejszych artystów XIX w., bo mało kto nie zetknął się z osiągnięciami Delacroix. Zaczynając od realistów, takich jak Gustave Courbet, który będzie rozwijał eksperymenty techniczne i posunie dużo dalej niż romantycy proces zrywania z akademicką hierarchią tematów. Prekursor nowoczesnych zmian w podejściu do obrazu – Édouard Manet – uparcie będzie kopiował słynną „Barkę Dantego".

Z biegiem czasu zainteresowanie Eugene'em Delacroix nie będzie słabło i stanie się on jednym z głównych punktów odniesienia dla rodzącego się impresjonizmu. Jednym z największych admiratorów Delacroix będzie Pierre–Auguste Renoir. Następne pokolenie postimpresjonistów nadal uważnie oglądało jego obrazy. Paul Cézanne mówił, że „paleta Delacroix jest nadal najpiękniejsza we Francji, że nikt nie uzyskał lepszego połączenia uroku i patosu ani bardziej wibrującego koloru". Intensywność barwy będzie odkrywać coraz większe znaczenie np. w twórczości Paula Gauguina, a Vincent van Gogh chętnie sięgnie po grafiki wykonane na podstawie obrazów Delacroix, aby stamtąd zapożyczać kompozycje.

Na wystawie niewiele jest słynnych dzieł Eugène'a Delacroix, nie na tym polega jej specyfika. Można jednak zobaczyć bardzo bogaty wybór obrazów francuskiego twórcy i jego następców, pochodzących z kolekcji amerykańskich i zbiorów prywatnych. Niewielka przestrzeń londyńskiej National Gallery sprawiła, że wybór musiał być ograniczony, stąd może pewne uczucie niedosytu, ale też zdrowej syntetyczności tej wystawy, która pokazuje fascynujące i radykalne zmiany, jakie zachodziły w sztuce drugiej połowy XIX w.

Zaakcentowane jest osadzenie Eugene'a Delacroix w tradycji akademickiej. Sporo jest dzieł artystów, może mniej wyrazistych niż realiści czy impresjoniści, ale równie ważnych dla pełnej panoramy zjawisk. Wystawa kończy się pracami Henriego Matisse'a i Wassilego Kandinsky'ego. To też tylko sygnał kontynuacji zmian w XX stuleciu. Wraz z fowizmem, którego głównym reprezentantem był Matisse, kolor w tradycji francuskiej zajmuje naczelne miejsce. Ten nacisk na stronę formalną prowadzi jeszcze dalej, aż po narodziny abstrakcji, której współtwórcą był Kandinsky. Londyńska wystawa zgodnie ze swoim tytułem skupia się na początkach nowoczesności w malarstwie. Nie pokazuje całego oddziaływania Eugene'a Delacroix na sztukę, ale nie przeszkadza to w pełnym docenieniu jego wpływu na fascynujące zmiany, jakie zaszły w malarstwie XIX w.

„Delacroix and the Rise of Modern Art", The National Gallery, Londyn, do 22 maja