Czy Polska jest państwem prawa?

Polska, zgodnie z konstytucją, jest demokratycznym państwem prawa. Jednak między założeniami konstytucyjnymi a praktyką życia publicznego wciąż jeszcze widać znaczne rozbieżności – pisze Lejb Fogelman, prawnik z warszawskiego biura kancelarii Greenberg Trautig.

Odpowiedź na pytanie, czy Polska jest państwem prawa, wymaga sformułowania chociażby wstępnej definicji państwa prawa. Moim zdaniem państwo prawa oznacza po pierwsze, że instytucje władzy państwowej działają zgodnie z ustalonymi zasadami, po drugie zaś, że w taki sam sposób działają obywatele.

Polski ustrój, jak i inne nowoczesne ustroje polityczne, oparty jest na zasadzie podziału władz. Władza wykonawcza, czyli administracja publiczna, jest już w Polsce władzą dojrzałą i w pełni ukształtowaną, przynajmniej w zakresie struktury i prawnych norm jej funkcjonowania. Podobnie ma się sprawa z władzą ustawodawczą, choć polski system wyborczy ma wiele wad. Za największą należałoby uznać przyczynianie się do atomizacji politycznej parlamentu i w konsekwencji osłabienia jakości jego pracy.

Zupełnie inaczej oceniam polską władzę sądowniczą. Mimo że w ostatnich latach transformacja doprowadziła do ważnych zmian w pracy sądów, sama funkcja wymiaru sprawiedliwości nadal jest w Polsce błędnie rozumiana.

W polskim życiu publicznym, w mediach, a także, niestety, wśród części prawników pokutuje fałszywy pogląd, jakoby sądownictwo było częścią administracji państwowej. Otóż sądy nie są organami administracyjnymi i postrzeganie ich w ten sposób wypacza sens idei niezawisłego sądownictwa.

Z tego względu już samo, konstytucyjne skądinąd, wyrażenie „wymiar sprawiedliwości" uważam za nietrafione. Władza sądownicza ma oczywiście wymierzać sprawiedliwość, czyli rozstrzygać spory prawne. To jednak tylko jeden z aspektów roli sądownictwa w systemie władz publicznych. Jego zadania są bowiem znacznie szersze.

W zgodzie ze zdrowym rozsądkiem

Sądy powinny bowiem przede wszystkim stanowić otwarte, dostępne dla każdego forum do prowadzenia i rozstrzygania debat społecznych. Sądownictwo nie zostało stworzone wyłącznie do rozstrzygania partykularnych interesów jednostek. Także problemy społeczne o wielkiej doniosłości, na przykład dotyczące ochrony środowiska, dyskryminacji czy praw nieletnich, powinny być rozstrzygane przy udziale różnych zainteresowanych grup społecznych.

Sądy powinny stanowić forum takich debat, ponieważ to sądownictwo, jako jedyna spośród władz konstytucyjnych, ma prawo i obowiązek interpretować zasady polskiego ładu prawnego i zarazem społecznego. Prawo jest przecież tylko jednym z przejawów samoorganizacji społeczeństwa i nie może być stosowane ani rozumiane w oderwaniu od głównego nurtu życia społecznego. Ład społeczny – także etyczne podstawy współżycia ludzi w ramach społeczeństwa – musi być interpretowany przez sądy. Jeśli sądy zaniedbują tę funkcję, zasada państwa prawa jest naruszona.

Część polskiego społeczeństwa, w tym i niektórzy sędziowie, zdaje się nie rozumieć tej ważnej roli sądownictwa. Skutki tego stanu rzeczy mogą być opłakane. Prawo nie może funkcjonować na papierze – musi być prawem żywym, musi być dyskutowane, konfrontowane ze zmianami w życiu społecznym. Kiedy sądownictwo nie pozwala na artykulację interesów rozmaitych grup społecznych, jeśli przestaje być forum debaty i ogranicza się do rozstrzygania partykularnych sporów, prawo pozostaje tylko martwą literą. Nie jest wówczas skuteczne, a bez tego trudno wyobrazić sobie państwo prawa.

Historia zna przykłady dobrych i rozsądnych regulacji, które mogłyby posłużyć jako podstawa do ukształtowania państwa prawa, a które w rzeczywistości nie odegrały żadnej roli, ponieważ nie były stosowane w praktyce przez sądy. I na odwrót – nawet prawo ułomne, archaiczne może przyczynić się do realizacji zasady państwa prawa, jeśli jest interpretowane i stosowane w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem, z uwzględnieniem aktualnych dyskusji i problemów społecznych.

Media nie zastąpią publicznego forum dyskusji. Dopóki sądy nie zaczną pełnić tej roli, a ludzie nie nauczą się artykułować swoich interesów na forum sądów, dopóty Polska nie będzie dojrzałym państwem prawa.

Sąd, który jest otwartym forum społecznej debaty, pozwala prawu, dzięki nowym interpretacjom, dyskusjom i konfrontowaniu go z rzeczywistością, sprawdzić się w praktyce. W państwie prawa musi zatem istnieć sfera swobodnego ścierania się interesów różnych grup i podmiotów – sądy są z natury rzeczy predestynowane, by taką rolę pełnić.

Tymczasem w Polsce coraz częściej obserwujemy przypadki łamania podstawowych zasad państwa prawnego. Weźmy zasadę habeas corpus, fundamentalną dla każdego systemu opartego na poszanowaniu praw jednostki. Zasada ta jest coraz częściej łamana w wyniku bezprawnego przedłużania okresu tymczasowego aresztowania. Co niepokojące, przypadki takie spotykają się często z poklaskiem w szerokich kręgach społecznych, zwłaszcza jeśli dotyczą przestępstw gospodarczych.

Owe reakcje są przejawem braku ugruntowanego poczucia praworządności wśród obywateli. Poczucie satysfakcji, wyrażane przez wiele osób, może być błędnie interpretowane jako przejaw skutecznego działania prawa. Ale nie chodzi przecież o to, tylko o takie skuteczne stosowanie prawa, które jest zgodne z podstawowymi wymogami praworządności.

Osoba, tymczasowo aresztowana na rok czy dwa lata, ma przecież, jak każdy inny obywatel, prawo do uczciwego procesu.

Jednak państwo prawa to nie tylko instytucje, to także obywatele. Nie jest możliwe zbudowanie państwa prawa niejako obok społeczeństwa, i to społeczeństwa funkcjonującego w oparciu o powszechnie akceptowane wartości. Społeczeństwo takie Karl Popper określił niegdyś jako otwarte. Tej otwartości szczególnie dziś w Polsce brakuje.

Dojrzałe, otwarte społeczeństwo demokratyczne opiera się na dwóch fundamentach: wspólnocie wartości i wolności dyskusji. Wspólnota wartości jest niezbędna, bo musi istnieć w demokratycznym społeczeństwie wspólny etos, w którym mieści się przyzwolenie na dyskusję i zrozumienie dla jej znaczenia. Tam, gdzie istnieje konsens co do podstaw wspólnego życia, możliwa jest debata społeczna; tam, gdzie brakuje wspólnoty wartości, jedynym sposobem komunikacji staje się przemoc.

Polska przechodzi głęboką transformację ustrojową. Dynamika zmian społecznych sprawia, że wciąż nie udaje się wykształcić etosu demokratycznego, na którym mogłoby się oprzeć państwo prawa. Brakuje konsensu społecznego, brakuje forum dla twórczej debaty niezbędnej do określenia zbioru wspólnych, akceptowanych powszechnie wartości.

Żywa tkanka

Częściowo przyczyną tego stanu rzeczy jest doświadczenie historyczne Polski. Od dawna nie było w naszym kraju otwartego dialogu społecznego, którego przedmiotem byłoby prawo i jego rola w państwie. Prawo było traktowane jako twór władzy, nie jako jedna z tkanek żywego organizmu. Było narzucane i egzekwowane przez państwo, a nie przyjmowane i współtworzone przez społeczeństwo. Z tego również względu sądy nie mogą skutecznie pełnić roli forum społecznej debaty – nie ma jeszcze obywateli, którzy byliby zdolni taką debatę prowadzić. Nowe pokolenie, dla którego demokracja i wolność dyskusji będą zastaną rzeczywistością, dopiero dorasta.

Chciałbym zakończyć te refleksje wnioskiem na poły tylko optymistycznym. W ciągu ostatnich kilku lat w Polsce dokonał się pewien postęp w kierunku urzeczywistnienia zasady państwa prawnego. Rozwinęły się przede wszystkim instytucje administracji publicznej i system parlamentarny – sądownictwo pozostaje wciąż najmniej dojrzałą z polskich władz.

Sądy nie są przygotowane do odegrania swojej roli w polskiej transformacji, wskutek czego istotnie ograniczone jest prawo obywateli do debaty publicznej. Dlatego też trudne problemy prawne rozwiązuje się w Polsce nie w sądach, ale w mediach, które uzurpują sobie miejsce zastrzeżone dla trzeciej władzy.

Jednak media, acz istotne dla funkcjonowania państwa prawnego, nie zastąpią publicznego forum dyskusji, jakim są niezawisłe sądy.

Dopóki sądy nie zaczną pełnić tej roli i dopóki obywatele nie nauczą się artykułować swoich interesów na forum sądów, dopóty Polska nie będzie dojrzałym państwem prawa.<