Czas liczony karatami

Z platyny, białego lub różowego złota, z szafirami, diamentami. Czas mierzony zegarkami wartymi majątek płynie inaczej. Szybkie spojrzenie na nadgarstek 
nie wystarczy, by docenić ich kunszt. 
Bo tu dzieła mistrzów jubilerstwa 
łączą się z osiągnięciami twórców 
technologii kosmicznych.

– W zasadzie już nie potrzebujemy zegarka jako instrumentu, który pokazuje czas 
– przyznaje Anna Jansen. Choć to właśnie ona przed laty wprowadziła do Polski Swatch 
Group, największy koncern zegarkowy na świecie. Dziś jest właścicielką salonu, oferującego kosztowne cacka Cartiera, Rolexa, Hublota i jeszcze paru innych ekskluzywnych marek. Rzeczywiście, godzinę można sprawdzić na ekranie tabletu czy laptopa, budzik nastawić w smartfonie. A jednak bez zegarka wciąż ani rusz. Mało tego, noszenie czasomierza znów stało się modne. Dlaczego? Zdaniem Jansen dziś zegarek ma inne zadanie niż przed blisko wiekiem, gdy w 1917 r. Louis Cartier, podobno zainspirowany francuskim czołgiem Renault FT, przedstawił pierwszy model Cartier Tank. To on spowodował, że nasi pradziadowie zamienili tradycyjne kieszonkowe zegarki na te ze skórzanym paskiem na rękę. Zegarek już nie pełni funkcji praktycznej, lecz przede wszystkim wizerunkową – noszony na nadgarstku bywa symbolem luksusu, wyraża nasz status, określa gust, a niekiedy dodaje pewności siebie.

Zegarek jak mąż

– Mężczyźni kupują zegarki zupełnie inaczej niż kobiety – mówi Jansen. Traktują je jak samochody. To dlatego nie kwarcowy, ale z duszą, mechaniczny (coś jak nie automatyczna, lecz manualna skrzynia biegów). Marka? Najchętniej ta, która jest znana i o której wiadomo, że jest droga. Trudno nie mieć skojarzenia z inżynierem Mamoniem, bohaterem kultowego filmu „Rejs" – jemu też podobały się melodie, które już raz słyszał. Z kolei kobiety nie zastanawiają się nad tym, co zegarek ma w środku. – Komplikacje mechaniczne nie mają dla nich znaczenia, i słusznie – dodaje Anna Jansen. – Zegarek to kwestia estetyki i image'u.

Amerykanki ujmują ten temat jeszcze inaczej: „Znalezienie odpowiedniego zegarka trochę przypomina znalezienie męża", czytamy w magazynie „Harper's Bazaar US": „Jeśli dobrze wybierzesz, będziesz go nosić do końca życia. Jeśli nie – po roku czy dwóch pozbędziesz się go z przyjemnością". O przywiązaniu Amerykanek do zegarków świadczy fakt, że czasem zamiast zaręczynowych pierścionków noszą zaręczynowe zegarki. Na przykład Ana Maria Pimentel, szefowa domu towarowego Neiman Marcus, w którym ubiera się cała manhattańska śmietanka, powiedziała „tak" na widok 1954 Rolex Oyster. A Claire Distenfeld, celebrytka i właścicielka nowojorskiego butiku Fivestory, gdy zgubiła zegarek marki Cintrée Curvex, który dostała z okazji ukończenia studiów, przez cztery lata nie założyła na nadgarstek niczego innego. Potrzebowała czasu, żeby odreagować.

Na lunch z Cartierem

Wybór ponadczasowych luksusowych marek zegarków jest duży. Ale polski rynek jest bardzo konserwatywny i „newcomers", choć czasem mają rewolucyjne pomysły, po prostu się nie przyjmują. Od niedawna o miejsce na tym rynku walczy m.in. młoda niemiecka marka Nomos. Niezły mechanizm, oszczędny, współczesny design, dobra cena, ale czy się przyjmie? Rzeczy naprawdę drogie nie sprzedają się szybko. W ubiegłym roku znalazł się klient na unikatowy zegarek Ballon Bleu de Cartier z białego złota w cenie 
116 tys. euro. Kupił go pewien znany 41–letni polski biznesmen. Przedstawiciele Cartiera przylecieli do Warszawy, żeby go poznać i zaprosić na lunch. – To było wydarzenie – przyznaje Anna Jansen. Prowadziła salon przez dziewięć lat, zanim doszło do tej transakcji. Tymczasem to żadna kwota w porównaniu z najdroższym zegarkiem na świecie sprzedanym za 24 mln dol. na aukcji Sotheby's w Genewie. Wyprodukowany w latach 30. XX w., był dziełem firmy Patek Philippe SA (założonej przez Polaka, który przybył do Szwajcarii po upadku powstania listopadowego).

Ceny „patków" wciąż przerastają możliwości większości polskich kieszeni. Ale to nie znaczy, że nie interesują nas luksusowe zegarki i ich nie kupujemy. Do ulubionych marek polskich biznesmenów należą: Omega, Rolex, Cartier, IWC, Jaeger–LeCoultre, Vacheron Constantin. Ceny zależą od użytych materiałów: złota, platyny czy stali, i stopnia komplikacji mechanizmów. Wybór ze średniej półki to najczęściej: Longines, Tissot, Frederique Constant, Certina, Rado albo Atlantic. Kobiety decydują się również na marki modowe, w tym segmencie znajdują się np.: Swarovski, Burberry, Michael Kors, Calvin Klein.

Tytan, szafir i diamenty

Dyktat mody jest widoczny. Marki, nawet te z najwyższej półki, goniąc za trendami, zmieniają design i unowocześniają mechanizmy, wykorzystując najnowsze materiały, często związane z przemysłem lotniczym, rakietowym czy konstrukcjami Formuły 1. W tourbillonach, stosowanych w luksusowych mechanicznych zegarkach, stal coraz częściej zastępuje tytan. Richard Mille proponuje zegarki wyposażone w wieczny kalendarz i czasomierz z kopertą wykonaną z syntetycznego szafiru. To ten sam materiał, z którego powstają szkiełka do najlepszych zegarków. Syntetycznie otrzymywany szafir jest ośmiokrotnie twardszy od stali, a jedyny kamień, który może go zarysować, to diament...

To są męskie fascynacje, bo kobiety wolą mechanizm kwarcowy, znacznie tańszy, ale ukryty w ładnym designie i ozdobiony diamentami. Decydując się na swój pierwszy luksusowy zegarek, na ogół wybierają ponadczasowy Tank Cartiera. W końcu ten model nosiły kiedyś 
Jacqueline Kennedy i lady Diana, a dziś ma go Michelle Obama. To nie jest zwykły zegarek, raczej stylowy must have, symbol luksusu. Pierwszy Tank zdobiły niebieskie wskazówki i posrebrzana tarcza. Z czasem został wzbogacony o diamenty i szafiry.

Chanel na każdą porę

Z kultowym modelem Cartiera może się równać jedynie Rolex Daytona czy Jaeger–LeCoultre Reverso. Jednak nadgarstki pań, które chcą wyglądać mniej klasycznie, przeważnie zdobi Hermes Medor z ukrytą tarczą. To perfekcyjny zegarek dla miłośniczek trendów, podobnie jak Bvlgari Serpenti, z którym nie rozstawała się Elizabeth Taylor. Ten ostatni ma elegancką, bardzo okazałą, złotą bransoletę i tradycyjnie był noszony do wieczorowych kreacji. Tymczasem Anna Dello Russo, konsultantka kreatywna japońskiej edycji „Vogue'a", zwana kolorowym ptakiem (ze względu na styl ubierania się), zaczęła go zakładać na co dzień. I przekonała kobiety, że strojny Bvlgari Serpenti nadaje się na każdą porę. Podobnie jak Chanel J12, ceramiczne cudo rzekomo najlepiej pasujące do słońca i lata, które aktorka Elizabeth Olsen nosi zimą, do czarnej bluzki oversize, skórzanych spodni i smokingu. „Dlaczego nie?", pyta Olsen zadziornie. „Poranna biel Chanel J 12 świetnie kontrastuje z wieczorową czernią".

Wszystko dozwolone? Jak najbardziej. Przyjęło się gender bending (naginanie płci) i styl casual chic. Tarcze w rozmiarze XXL noszone przez kobiety nabierają wdzięku, podobnie jak wkładane przez nie męskie dżinsy czy koszule. Pewnie dlatego Madonna biega wokół Manhattanu w męskim zegarku Longines. Historia tej marki sięga XIX w. Już wtedy proponowała modele ze stoperem, kojarzyła się z dobrą jakością i musiała się bronić przed podróbkami. Ale dziś hitem wśród luksusowych marek na świecie jest Ikepod, zaprojektowany przez Marca Newsona. To zegarek perfekcyjny, mówią ci, którzy go mają, i wyliczają jednym tchem jego zalety: szwajcarski mechanizm, tytan, platyna i żółte złoto. Dodajmy do tego prosty kształt, minimalistyczną formę i kilka kontrastujących kolorów. Wszystko razem daje intrygujący, niebanalny efekt.

Różowy Rolex 
jak Rolls–Royce

Ikepod ma szary, gumowy pasek, ale pasuje do wszystkiego. Podobnie jak inne zegarki może być noszony sam albo np. z bransoletkami PVC. Równie wielu zwolenników mają dziś wyroby ze stali nierdzewnej, srebra i białego złota, chociaż za Rolls–Royce'a wśród zegarków nadal uważa się Rolexa z różowego złota. Kosztuje tyle, co dobry samochód, ale jest naprawdę piękny – powtarzają jego miłośnicy. O tym, że różowe złoto jest na czasie, przekonują też kolekcje innych, znacznie skromniejszych marek, np. Calvina Kleina. One też mają swoich zwolenników. Ten, kto lubi nienachlany luksus, może wybrać jeden z zegarków marki Swarovski, który poza dobrym mechanizmem ma również słynne kryształki. Z kolei fani nowoczesnych technologii przymierzają się do Apple Watcha. Nic dziwnego, bo to małe i bardzo praktyczne urządzenie. Mierzy nie tylko czas, ale i rytm serca, łączy się internetem, telefonuje i wysyła esemesy... A przy tym jest ładny (choć to estetyka daleka od zegarkowej klasyki). Na ostatnich targach w Bazylei dyskutowano gorąco o tym, czy smartwatch zakończy erę klasycznych czasomierzy. Chyba jednak nie. Apple Watch nie wyklucza przecież posiadania Rolexa. Świat jest jeden, ale zegarki można mieć co najmniej dwa.