Botticelli zwielokrotniony

Sandro Botticelli należy obecnie do najpopularniejszych artystów nie tylko za sprawą słynnych obrazów, ale i bardzo indywidualnego stylu.

Aż trudno sobie wyobrazić, że ten florencki malarz, prowadzący warsztat na przełomie XV i XVI w., zaraz po śmierci popadł w całkowite zapomnienie. Drugie życie dał mu dopiero wiek XIX, a zainteresowanie jego twórczością trwa do dzisiaj. Temu fenomenowi poświęcona jest wystawa przygotowana wspólnie przez Państwowe Muzea Berlińskie oraz Muzeum Wiktorii i Alberta. Odsłona w stolicy Niemiec skończyła się w styczniu, teraz czekamy na prezentację w Londynie, która rozpocznie się na początku marca.

Botticelli żył w ciekawych, ale też trudnych czasach. Sztuka renesansu rozwijała się we Włoszech bardzo dynamicznie, Florencja nadal pozostawała jednym z najważniejszych ośrodków artystycznych. Pod koniec życia artysta był świadkiem wojen, epidemii i niepokojów religijnych. Na pewien czas pozycja najważniejszego w mieści rodu Medyceuszy została podważona. Sztuka Botticellego oscylowała między wyrafinowanym stylem ich dworu, z którym był blisko związany, a prawie masową produkcją obrazów sakralnych, na które było duże zapotrzebowanie. Botticelli, jak wielu artystów czasów nowożytnych, prowadził warsztat, zatrudniał pomocników i dokształcał uczniów. Dzięki temu był w stanie namalować dużą liczbę obrazów, które nie zawsze wychodziły spod jego ręki, ale zawsze były wykonane według jego pomysłów i wzorców.

Aktualna wystawa prezentuje w równym stopniu dzieła, które wyszły z warsztatu Botticellego, oraz prace będące wyrazem późniejszej fascynacji jego twórczością. Organizatorom udało się zgromadzić imponującą liczbę obrazów z kolekcji publicznych i prywatnych.

Dominują prace religijne, przede wszystkim przedstawienia Matki Boskiej z Dzieciątkiem. One też stanowiły większość w twórczości Botticellego, co jest pewnym paradoksem, ponieważ kojarzy się on nam ze słynnymi kompozycjami mitologicznymi, takimi jak „Narodziny Wenus". Jednak w renesansie nadal najpopularniejsza była sztuka sakralna, a szczególne zamówienia z kręgu m.in. Medyceuszy stanowiły tylko niewielki procent działalności malarza. Na wystawie zaznaczony jest też jeszcze jeden ważny temat w twórczości Botticellego – portret, który dopiero od XV w. zaczął się rozwijać w sztuce europejskiej.

Równie ważną częścią wystawy są zgromadzone dzieła innych artystów, świadczące o powtórnym odkryciu twórczości Botticellego i przede wszystkim jego dalszej popularności. Szczególną rolę w tym procesie odegrała fascynacja prerafaelitów, którym bardzo odpowiadał klimat i indywidualna stylizacja dzieł florenckiego mistrza. W Londynie, w stosunku do ekspozycji berlińskiej, ta część ekspozycji będzie uzupełniona o dodatkowe prace. Atrakcyjność całej wystawy polega na tym, że kuratorom udało się pozyskać słynne dzieła, takie jak „Źródło" J.A.D. Ingresa, oraz odnaleźć prace mniej znane, ale bogato ilustrujące zainteresowanie Botticellim od XIX w. Wśród twórców odnajdujemy cały wachlarz artystów – od Edgara Degasa do Billego Violi, od Gustave'a Moreau do Cindy Sherman. Botticelli fascynował przedstawicieli symbolizmu, secesji, surrealizmu i pop–artu. Zainteresowanie jego twórczością trwa do dzisiaj i wkracza wyraźnie do kultury masowej, czego przykładem są m.in. kreacje projektu Domenico Dolce i Stefano Gabbany. Dodatkowym atutem takiej koncepcji wystawy jest to, że pojawiają się na niej wszystkie najważniejsze dzieła artysty, również te, które nie mogły na nią przyjechać. Mamy więc przegląd niezliczonych trawestacji słynnej Wenus, a także kopie i nawiązania do innych obrazów.

W Berlinie nie zdecydowano się na wspólne pokazanie obrazów Botticellego i późniejszych do nich nawiązań. Jak będzie w Londynie? Czy organizatorzy zaskoczą nas układem ekspozycji? Zobaczymy już niedługo w Muzeum Wiktorii i Alberta. Bo jeżeli ktoś nie widział wystawy w Berlinie, to na pewno warto się na nią wybrać do Londynu.

„Botticelli Reimagined", Victoria and Albert Museum, Londyn, od 3 marca