Boski Pedro

„Skóra, w której żyję”, czyli jak Almodovar stworzył człowieka.
Niektórzy twierdzą, że to najgorszy film hiszpańskiego mistrza, z rozrzewnieniem wspominając czasy, gdy Pedro był młody i gniewny, a na ekrany wchodziły jego „Kika” czy „Kwiat mego sekretu”.

Piękna Elena Anaya urzeka i czaruje w nowym filmie Almodóvara.
Nie wiem, czy więcej w tych głosach nostalgii, czy uzasadnionej pretensji. Mnie w każdym razie „Skóra, w której żyję” dostarczyła dokładnie takiej samej dawki Almodovarowego antidotum na szarą codzienność, co każdy z poprzednich jego filmów.
Film opowiada o chirurgu plastycznym (w tej roli świetny, wracający po latach do współpracy z Almodovarem Antonio Banderas), który w zaciszu domowego gabinetu dokonuje tajemniczych eksperymentów na skórze i... płci. Żeby nie zdradzać za wiele, wystarczy powiedzieć, że proces tworzenia bohatera, który dotąd odbywał się w wyobraźni Pedro, tutaj zostaje pokazany wprost.
Reżyser czerpie garściami z opery mydlanej, ociera się o kicz, miesza dramat z komedią. A to, co ujmuje najbardziej, to fantazja, z jaką powołuje do życia świat opisany w „Tarantuli” Thierry'ego Jonqueta, książce, która posłużyła za podstawę scenariusza. Ten świat chwyta widza w objęcia tak, że pod koniec seansu aż żal się z nich uwolnić.
„Skóra, w której żyję”, reż. Pedro Almodovar, Hiszpania 2011, Gutek Film, premiera 16 września

Zabierz mnie do kina

Karolina Pasternak, dziennikarka, krytyk filmowy Przekroju, recenzent Sukcesu poleca także:
1. „Biutiful”, reż. Alejandro González Iñárritu, Vision, premiera 16 września
Uxbal, dowiadując się o chorobie, całkowicie poświęca się zapewnieniu środków do życia dzieciom. Iñárritu podąża krok w krok za fenomenalnie wcielającym się w tę postać Javierem Bardemem, tworząc jeden z bodaj najbardziej przejmujących obrazów „odchodzenia”, jaki kiedykolwiek udało się zarejestrować kamerą.
2. „Drive”, reż. Nicolas Winding Refn, ITI Cinema, premiera 16 września
Rozgrywający się w miejskich realiach western, w którym Ryan Gosling („Blue Valentine”) zamiast konia ujeżdża chevroleta malibu, to pierwszy od lat godny następca klasycznego „Bullitta”. A w przerwach między pościgami Refn opowiada historię miłosną niczym z „Casablanki” Curtiza.
3. „One Day”, reż. Lone Scherfig, Forum Film/SPI, premiera 9 września
Emma i Dex spędzili ze sobą tylko jedną noc. Następnego ranka z dyplomami uniwersyteckimi w rękach ruszyli w przeciwne strony, by od tej pory spotykać się w rocznicę tej nocy przez następne... 20 lat. Ekranizacja powieści Davida Nichollsa „Jeden dzień” z Anne Hathaway i Jimem Sturgessem w rolach głównych. Najgorętszy romans jesieni.
Zdjęcia: Marek Szczepański, Kino Świat, Against Gravity, ITI Cinema