Bal na Titanicu

Żyć jak szejk, płacić jak szejk. Codzienność saudyjskiej rodziny królewskiej wyznaczała dotąd najwyższe poziomy luksusu. Te­raz koszty utrzymania kilkutysięcz­nej armii książąt stają się kulą u nogi jednego z najbogatszych państw Bliskiego Wschodu. Elita Arabii Saudyjskiej stoi dziś na rozdrożu – albo na powrót nauczy się umiaru, albo słono zapłaci za dotychczasowy zbytek.
W ubiegłym roku przedstawiciele polskiej Agencji Nieruchomości Rolnych ­pojechali na targi nieruchomości do Dubaju ze szczególną ofertą skierowaną do finansowych elit regionu – zwłaszcza do słynących z zamiłowania do luksusu członków rodziny panującej w pobliskiej Arabii Saudyjskiej.

 Książę Al-WalId iBn Talal w prywatnym odrzutowcu
ANR przygotowała katalog 29 dworków i pałaców na terenie Polski, które dotąd nie znalazły nabywców, jak np. pałac w Lubinicku, wyceniony na cztery mln zł. – Ktoś może pomyśleć, że udział w targach w Dubaju to ekstrawagancja. Ale jak chce się sprzedać dużo i drogo, to trzeba jechać tam, gdzie są duże pieniądze – tłumaczył się z wyprawy po saudyjskie złoto Tomasz Nawrocki, prezes Agencji Nieruchomości Rolnych.
Razem z córką oraz synem na tle jachtu Królestwo
No pewnie. Któż bowiem dotąd słynął z hurtowego skupu posiadłości na francuskiej Riwierze czy klubów piłkarskich oraz wydawania u szwajcarskich i włoskich jubilerów siedmiocyfrowych kwot? Kto najczęściej kupuje bugatti i ferrari? I zarazem zostawia wielkie pieniądze na słynnych aukcjach rasowych wierzchowców w polskim Janowie?
Jednostka ma 86 m długości
Do tej pory saudyjscy książęta wyprzedzali w tych konkurencjach nawet rosyjskich oligarchów. Nic więc dziwnego, że wzięli ich na celownik urzędnicy z ANR. Niewykluczone jednak, że ich tegoroczna eskapada do Dubaju będzie ostatnią.

Deszcz złota

Czerpiąca pełnymi garściami z ogromnych zasobów ropy naftowej Arabia Saudyjska na skutek rozrzutności swych władców znalazła się na drodze do bankructwa.
Książę z żoną w Kabulu. Jego majątek wyceniany jest na 20 mld dol.
Chodzi nie tylko o prywatny zbytek, ale także o gigantyczne i zarazem oderwane od rzeczywistości inwestycje infrastrukturalne w iście królewskim stylu. Takie zaskakujące wnioski można wyciągnąć z raportu opublikowanego przez saudyjski bank inwestycyjny Jadwa. Posępna prognoza, jaką snują jego analitycy, opiera się na najprostszych danych: rodzina królewska szasta budżetowymi pieniędzmi bez umiaru. Wydatki państwa rosną w ostatnich latach o ponad 10 proc. rocznie i z już ogłoszonych planów monarchii wynika, że dalej będą rosły w tym samym tempie.
Dla leżącej na pieniądzach rządzącej Arabią rodziny królewskiej perspektywa pustego portfela wciąż wydaje się czystą abstrakcją. Liczący około siedmiu tys. członków dom Saudów jest w oczywisty sposób największym beneficjentem naftowego boomu. Jak szacują analitycy, z 400 mld dol. wydanych po II wojnie światowej na rozwój kraju 50 mld przepadło w kieszeniach członków familii lub – znacznie rzadziej – ich protegowanych.
Saudyjscy książęta wyprzedzają w szastaniu pieniędzmi rosyjskich oligarchów. Trafili więc na celownik polskich urzędników
Nie zawsze tak było. Założyciel dynastii – Abdul Aziz Ibn Saud, żył jeszcze dosyć skromnie. Złoty deszcz spadł na jego potomków dopiero w pierwszej połowie lat 70. wraz z embargiem na sprzedaż ropy na Zachód, wprowadzonym przez państwa arabskie po wojnie Jom Kippur. W ciągu dekady, od 1970 do 1980 r., zyski Arabii Saudyjskiej ze sprzedaży surowca wzrosły 10‑krotnie: z dwóch do 20 mld dol. Następcy tronu przestali żałować sobie wówczas na luksusy.
Obowiązujący styl wyznaczył zwłaszcza zmarły w 2005 r. król Fahd. To za jego czasów szaleństwo zakupów osiągnęło apogeum. Sam władca był właścicielem m.in. posiadłości Chateau de l’Aurore w Golfe‑Juan na Riwierze Francuskiej czy rezydencji Collogne‑Bellerive pod Genewą (znanej z tysiąca linii telefonicznych oraz garażu zaplanowanego na 300 mercedesów oraz setkę rolls‑royce’ów). Do tego należałoby jeszcze dorzucić pałac El Rocio na hiszpańskim Costa del Sol. Kupiona w połowie lat 70.
20‑hektarowa posiadłość wraz z usytuowanym na terenie szpitalem kosztowała ówczesnego następcę tronu równowartość 13 mln euro. Tyle że stała pusta. Przez 20 lat Fahd był tam raptem kilka razy.
Wieża królestwa w centrum Rijadu
Nic dziwnego zresztą, bo władca wybudował sobie jeszcze siedem pałaców tylko w samej Arabii Saudyjskiej. Największy z nich – budowany przez cztery lata kompleks Al‑Yamamah – wpędził kraj w kłopoty finansowe. W połowie lat 90. okazało się, że wydatki na tę inwestycję w połączeniu z gigantycznymi kontraktami zbrojeniowymi zmuszają Saudów do zaciągnięcia szybkiej pożyczki rzędu, bagatela, 400 mln dol.
Mimo to rodzina królewska nie mogła narzekać. Osobisty majątek Fahda szacowano na 20 mld dol. Jego bracia, zwłaszcza z grona siódemki Sudajrich, czyli synów ulubionej żony założyciela dynastii, dysponowali fortunami szacowanymi średnio na 10 mld dol. Przeciętne dzisiejsze apanaże saudyjskich książąt wahają się w okolicach 250 tys. dol. miesięcznie.
Ale są wśród nich i miliarderzy wagi ciężkiej. Jak Al‑Walid Ibn Talal al‑Saud, którego majątek wyceniany jest na ponad 20 mld dol. Ibn Talal zasłynął jako największy prywatny udziałowiec Citigroup. Inwestuje w akcje, nie stroni od inżynierii finansowej. Jego jacht Kingdom 5KR, stale cumujący na francuskim Lazurowym Wybrzeżu, ma 11 kajut, w których wystroju dominuje drewno tekowe i masa perłowa. Na pokładzie znajdują się kino oraz, oczywiście, sauna i basen, nie zabrakło miejsca także dla niewielkiej łodzi podwodnej. Jacht wykorzystano przy kręceniu jednego z Bondów. By dolecieć z Rijadu na Riwierę, Ibn Talal może skorzystać z któregoś z prywatnych samolotów – boeingów 747 i 767, airbusa 340 oraz hawkera siddeleya 125800A.
Król Abdullah iBn Abd Al-Aziz w otoczeniu rodziny
Jednak i Ibn Talal podlega trudnym regułom gospodarki w kryzysie, choć tak jak jego rodzina podchodzi do zmieniających się realiów ze szczególnym stoicyzmem przypominającym nastrój tańczących na Titanicu. Gdy w 2008 r. po upadku banku Lehman Brothers zaczynał się krach na giełdach, Ibn Talal jak w każdą środę zajmował się akurat rozdawaniem pieniędzy ubogim krewnym i nieznajomym w ramach muzułmańskiego obyczaju. Tego dnia kolejka liczyła 350 osób. Gospodarz rozdawał kwoty sięgające od 500 do 50 tys. dol. Później w towarzystwie 30 szejków zjadł spokojnie obiad i zasiadł przed ekranami telewizorów i terminali. Uśmiechał się, kiwał głową i powtarzał „niewiarygodne”. Potem zadzwonił gdzieś i zapytał: „To chyba krach, nie?”. W tym samym roku spadł z pierwszej piątki listy miliarderów „Forbesa” na 19. miejsce.

Luksusowe miasto widmo

Saudyjski brak umiaru w zbytku nie dotyczy jednak tylko majątków prywatnych. 
Abdullah, obecny król Arabii Saudyjskiej, przez lata uchodził za
Wizualizacja przyszłego centrum ekonomicznego króla Abdullaha
jednego z najskromniejszych członków rodziny. Gdy urządzał swój pałac w Rijadzie, wydał zaledwie dziewięć mln dol. Korzysta co prawda z odziedziczonego luksusowego boeinga 747, z salą operacyjną i salą bankietową na pokładzie, ale już na wartym 80 mln dol. jachcie Prince Abdul Aziz rzadko się pojawia. Być może dlatego, że w 2004 r. łódź straciła miano „największego jachtu świata”.
Za to hobby obecnego króla wydają się gigantyczne publiczne projekty infrastrukturalne. Na północ od drugiego co do wielkości miasta kraju, Dżuddy, na 173 km² powstaje King Abdullah Economic City – olbrzymi kompleks nowoczesnych biurowców, który ma się stać w przyszłości gospodarczym sercem kraju i przyciągać zagraniczne inwestycje w stopniu podobnym, jak dzieje się to w Dubaju. Koszt tego zadziwiającego projektu to... 86 mld dol.
W sercu nowego miasta stanie budynek będący kolejną fantazją klanu Saudów. Kingdom Tower, Królewska Wieża, ma być najwyższym budynkiem świata, liczącym ponad kilometr wysokości. Ile dokładnie? Nie wiadomo. – To nie będzie tysiąc metrów. To będzie więcej, być może znacznie więcej... Ta liczba to tajemnica, zna ją tylko mała grupa ludzi – mówił, prezentując wiosną projekt, książę Al‑Walid Ibn Talal. Wiadomo za to, że większość szkieletu będzie instalowana za pomocą helikopterów. Tak samo będą transportowani na górę pracownicy. Budynek ma być odporny na skrajne temperatury, a przed chwianiem się pod wpływem pustynnych wiatrów będą go chronić systemy komputerowe, włączające gigantyczne stabilizatory wewnątrz konstrukcji.
Zmarły król Fahd. Za jego czasów życie ponad stan osiągnęło apogeum
Jak to będzie ostatecznie wyglądać, można się zorientować już dziś w Mekce. Za 800 mln dol. saudyjskie władze postawiły tam gigantyczny hotel Abraj Al Bait Towers. To 601‑metrowe dzieło z miejsca pobiło kilka światowych rekordów (największy hotel, najwyżej zawieszony zegar zewnętrzny, o największej na świecie, 43‑metrowej tarczy).
W usytuowanym we wnętrzach „pomieszczeniu” modlitewnym może jednocześnie przebywać... 10 tys. ludzi. W całym hotelu w sumie 100 tys. Całość wznosi się bezpośrednio przy najświętszym miejscu islamu: meczecie Masdżid al‑Haram. Wizyta tam przynajmniej raz w życiu to jeden z podstawowych obowiązków każdego muzułmanina.
To zresztą nie koniec. Król Abdullah naprawdę dba o pielgrzymów. Lotnisko King Abdulaziz International Port w Dżuddzie, najbliżej Mekki położony port lotniczy, ma zost