911 dla ubogich

Tak kiedyś mówiono o Porsche Boxster. Jasne – ci, którzy mieli świeżo w pamięci relatywnie małe 911 964, mogli się z niego podśmiewać. A czy dziś – poza nazwą – w 911 zostało jeszcze coś z dawnych lat?

Krótka historia: na początku lat 90. Porsche było w finansowych tarapatach, bo yuppies z lat 80. albo dorobili się rodzin i nie potrzebowali już sportowych samochodów, albo dobiła ich kokaina. Wtedy zaprezentowano koncepcyjnego roadstera o nazwie Boxster zainspirowanego modelami 356 i 550 Spyder. Nazwa Boxster pochodzi od używanego często przez Porsche typu silnika. Tzw. bokser to silnik, w którym cylindry ułożone są płasko i pracują w przeciwnych kierunkach. Model koncepcyjny zdobył uznanie mediów i potencjalnych klientów, trzy lata później więc pierwsze Boxstery trafiły do salonów. Dekadę później dołączyła wersja coupé – Cayman.

Obecna, trzecia już generacja Boxstera została poddana kuracji odmładzającej. Aby podkreślić znaczenie tego face- liftingu, Porsche dodało liczbę 718 w nazwie przed Boxster. 718 to z kolei nawiązanie do wyścigowego modelu 718 z przełomu lat 50. i 60. Podobnie jak Boxster, także 718 miał centralnie umieszczony silnik. I podobnie jak ten nowy, także 718 miał silnik 4–cylindrowy.

W zależności od wersji mamy silnik 2–litrowy o mocy 300 KM lub 2,5–litrowy o mocy 350 KM. Umieszczony jest centralnie, tzn. za dwuosobowym kokpitem, ale przed tylną osią. Dzięki temu rozwiązaniu samochód jest bardziej neutralny w zakrętach, a na co dzień ma się do dyspozycji nie jeden, a dwa bagażniki.

Z ciekawostek wewnątrz – nowy system inforozrywki, z którego w samochodzie można odpisać na wiadomość tekstową i e–maila, korzystając z przeznaczonego do tego interfejsu. Czy to bezpieczne? Trudno powiedzieć. Grunt, że w trakcie jazdy zgodnie z prawem nie dotyka się smartfona.

Najważniejsza zmiana to nowy silnik. Czy bez dwóch dodatkowych cylindrów Porsche nie brzmi już tak dobrze jak kiedyś? Nie do tego stopnia, żeby spędzało to sen z powiek. Mimo że auto jest najbardziej elastyczne w zakresie 1900–4500 obrotów na minutę, to silnik można kręcić do 7500. Przy zmianie biegów w trybie sportowym z wydechu wydobywają się strzały. Jest inaczej. Niekoniecznie gorzej.

Boxster S jest relatywnie oszczędny, a przy tym bardzo szybki i elastyczny. To zaleta turbiny ze zmienną geometrią – rozwiązania, które Porsche doprowadziło do perfekcji w 911 Turbo. Mówiąc po ludzku, 718 Boxster w mgnieniu oka wyprzedza większość zawalidrogów. Dwusprzęgłowa skrzynia biegów zmienia przełożenia błyskawicznie, choć wielu jest takich, którzy wolą manualną. I słusznie, bo jest naprawdę dobra.

Zawieszenie jest sztywne, ale do wytrzymania na naszych drogach. Precyzyjny układ kierowniczy doskonale przekazuje informację z przednich kół. Auto dobrze trzyma się drogi, ale dzięki natychmiastowej reakcji na pedał gazu można się trochę zabawić. Tylko ostrożnie, bo w samochodach z centralnie umieszczonym silnikiem zabawa może bardzo szybko i drogo się skończyć.

Boxster to roadster ze składanym dachem tekstylnym. Można go otwierać i zamykać przy prędkości do 50 km/h. Ze względu na niską pozycję za kierownicą widoczność wstecz jest kiepska nawet przy otwartym dachu, a z zamkniętym lepiej polegać na lusterkach, asystencie zmiany pasa i czujnikach parkowania. O ile podczas jazdy z otwartym dachem zawirowania powietrza są silne i nieprzyjemne, o tyle z zamkniętym dachem wyciszenie jest doskonałe. Słychać tylko dźwięk silnika i wydechu. No i nie wygląda się jak ktoś, kto na siłę chce pokazać, że kupił sobie Porsche.

Ceny Boxstera zaczynają się od 230 tys. zł. Testowy Boxster S z wyposażeniem dodatkowym kosztuje około pół miliona. 911 Carrera zaczyna się od 482 tys., więc Boxster lub Cayman to okazja. Ale na pewno to jest nie 911 dla ubogich.