Pobyt w kosmosie zmienia DNA?

Od kilku dni rośnie popularność filmu „Anihilacja” wypuszczonego przez Netflix. Fabuła jest oparta o wyobrażony świat, w którym nie istnieje prawo natury, a to co wiemy dzisiaj o prawach fizyki i biologii zostaje zakwestionowane.

Życie też pisze nieprawdopodobne scenariusze. Scott Kelly, który spędził w kosmosie 340 dni, po powrocie na Ziemię, został poddany badaniom, które wykazały zmiany w jego ciele. Aby orzec o wpływie lub braku wpływu obcej atmosfery na ludzki organizm, przez rok pobytu w kosmosie poddawany był testom medycznym.




Naukowcy od lat próbują badać, czy organizm człowieka jest w stanie żyć w innych warunkach, ale wyniki badań prowadzonych przez NASA będziemy znać dopiero za około 5 lat. Na razie wyniki Scotta opierają się na podstawowych testach i obserwacjach, które jednak wykazały niepokojące zmiany… w DNA. Zmiana nie jest drastyczna, ale nie wiadomo co by się stało, gdyby kosmonauta przebywał tam dłużej niż 12 miesięcy. Ze względu na brak grawitacji austronauci tracą część mięśni, cierpi również układ krwionośny, ale zmiana w DNA zaskakuje. 

Czy to oznacza, że życie poza Ziemią nie jest możliwe? Niekoniecznie, Organizmy ludzkie wyewoluowały przyzwyczajając się do atmosfery ziemskiej. Prawdopodobnie naukowcom uda się opracować sposoby, które bez uszczerbku dla DNA i organizmu pozwolą dłużej zamieszkiwać w kosmosie. A ta przyszłość nie jest wcale tak daleka!