Czemu okładka "Time" budzi tyle kontrowersji?

Nie powinno być to dla nas zaskoczeniem, a jednak - decyzja wywołała małe kontrowersje. 




Magazyn 'Time' co roku nominuje jedną postać, która zasłużyła się w świadomości społecznej na tyle, aby otrzymać tytuł'człowieka roku'. Nadaje się  go aktywistom, politykom, naukowcom i twórcom. W tym roku przyznano je bohaterowi zbiorowemu - kobietom, które wzięły udział w akcji #metoo. Tym, które zapoczątkowały 'trend' w mediach społecznościowych i tym, które go kontynuowały. Co ciekawe - w zeszłym roku na okładce magazynu pojawił się... Donald Trump. Ten sam, który o prawa kobiet nie dba wcale - wręcz przeciwnie. Słynie z agresywnych, seksistowskich przemówień, a jego historia jest pełna niedopowiedzeń, jeśli chodzi o (przemocowy) stosunek do kobiet. To bardzo duża zmiana będąca początkiem nowej jakości dyskusji o feminizmie w mediach. Zwłaszcza, kiedy patrzymy na konsekwencje akcji #metoo.

Na okładce 'Time' znalazły się 'kobiety, które przerwały milczenie': m.in. aktywistka Adama Iwu, piosenkarka Taylor Swift, aktorka Ashley Judd i kobiety, które nie pełnią żadnych publicznych funkcji. To uznanie odwagi i być może początek nowej epoki, w której dominacja mężczyzn na pozycjach władzy nie będzie aż tak oczywista.