Cudze chwalimy swego nie znamy, czyli felieton o polskiej muzyce

Poniższy artykuł będzie zawierał lokowanie produktu. O ile jeśli tak w ogóle można nazwać ukłon w stronę polskiej kultury. A mianowicie płyty, którą chciałbym przybliżyć każdej osobie na świecie bez względu na wiek, płeć, pochodzenie, religie czy preferencje muzyczne. Są albumu o których wielkości się nie dyskutuję, które same się bronią i ten właśnie do takich zaliczam. A o jakim albumie właściwie mowa? Od początku. 


<

Majówka miała być pierwszym poważnym zastrzykiem witaminy D. Słońce miało piec nieznośnie, miały się pojawić szorty, okulary przeciwsłoneczne i uśmiech na twarzach. Zamiast tego dostaliśmy wszyscy kałuże po kostki, wylewające rzeki, parasolem w oko i grymas przyklejony do jak to barwnie nazywał Bogusław Linda w filmie Szczęśliwego Nowego Jorku " mordy".

Szukając rozpogodzenia nie tyle, co za oknem, co w samym sobie, przypomniały mi się słowa piosenki Haliny Żytkowiak " Każdy coś tam pewnie ma na pechowe puste dni, jakieś hobby,płytę, psa, stary list". W ten sposób w moich głośnikach odżył drugi solowy album Krystyny Porńko zatytułowany " Deszcz w Cisnej". Choć album nazywany jest solowym, to sprawiedliwości trzeba oddać każdej osobie, która przyczyniła się do powstania tego dzieła. Do powstania albumu, który nie tylko ma stosowny tytuł do sytuacji za oknem, ale też jest fantastycznie skomponowany i wykonany. Do albumu, którego słuchanie sprawia, że na usta ciśnie się uśmiech za uśmiechem. Uśmiech z rodzin nostalgicznych, dziarskich, ironicznych. Komu jesteśmy winni wyrazy wdzięczności?

Otóż album ukazał się w roku 1978 nakładem wydawnictwa Muza, wyprodukowany przez Pronit. Tutaj uwaga, będzie krótka ucieczka w furtkę czasu do roku 1922, kiedy w miejscowości Pionki powstała Państwowa Wytwórnia Prochu i Materiałów Kruszących. One bowiem z początku zajmowały się głównie produkcją materiałów wybuchowych karmiąc potrzeby Wojska Polskiego. Z biegiem lat, w roku 1956 zaczęto również zajmować się wytwarzaniem innych wyrobów, w tym także płyt gramofonowych. Wracając już do albumu. Jest to niemalże 40-minutowy longplay, gdzie za warstwę muzyczną odpowiada głównie Janusz Koman ze swoim zespołem Koman Band. Głównie, aczkolwiek nie tylko. Do drugiego utworu na płycie " Welon" muzykę skomponował Wojciech Tarczyński. W " Powróćmy jak za dawnych lat", które cechuje żywiołowość za muzykę odpowiedzialny jest Henryk Wars, jeden z pionierów jazzu w Polsce. Oprócz szybkiego tempa kompozycji ciekawy jest również wokal, który nieco przypomina charakterystyczną Urszulę Dudziak. Następny numer na płycie to kompozycja wcześniej wspomnianego Komana i słowa Marii Czubaszek. Utwór " Czas robi swoje" to obraz kobiecych spojrzeń z dwóch rożnych perspektyw, gdzie czas okazuje się najlepszą receptą. W utworze tytułowym za muzykę odpowiedzialny jest Jacek Mikuła, który tworzył również kompozycję takich numerów jak " Moje Serce to jest Muzyk " Ewy Bem, " Pani Ty jesteś urocza" zespołu Alibabki czy "Enigmatyczne impresje" zespołu Niemen Enigmatic. W " Deszcz w Cisnej " Krystynie Prońko asystowała Orkiestra Polskiego Radia i Telewizji w Łodzi pod wodzą Henryka Debicha. Tego samego pana Henryka, któremu zawdzięczamy sławne " Bądź wieczorem w dyskotece". W nieco bardziej ponurym i dusznym numerze, gdzie napięcie rośnie jakby za moment miało wydarzyć się coś złego muzykę robił koncertujący do dziś Wojciech Waglewski. Im wszystkim i jeszcze wielu niewymienionym zawdzięczamy ten cudowny projekt.

Z pewnością każdy, kto lubi polską muzykę z lat 70-80, mieszanki jazzowo-funkowe, ciekawą, wciągającą i wymagającą skupienia warstwę liryczną powinien zapoznać się czym prędzej z tym albumem. Wiele twarzy Krystyny Prońko, wiele nastrojowych numerów, które mogą okazać się właśnie w sam raz na szarugę, gdzie słychać głównie łoskot kropel deszczu o szyby. To tylko jedno z wielu polskich dzieł muzycznych, filmowych czy jakkolwiek związanych z kulturą przed którym należy uczynić to sławne " chapeau bas".

Autor: Jakub Paciorek