Rozświetlacze – czy na pewno dobrze ich używasz?

Uwielbiasz rozświetlacze? My też! Ale ich niewłaściwe użycie może sprawić, że będziesz wyglądała jak uczestniczki popularnego wyzwania na YouTube pt. „cały makijaż rozświetlaczami”. Dlatego proponujemy wam uporządkowanie wiedzy i spowiedź przed samą sobą, czy na pewno wiesz, jak prawidłowo używać (na co dzień) tego kosmetyku.

Dobierz odcień pasujący do twojej karnacji

Wpisy i vlogi z listą ulubionych rozświetlaczy popularnych blogerek urodowych biją rekordy oglądalności. Dobrej jakości rozswietlacze możemy znaleźć już nawet od 10 zł, choć oczywiście dostępne są także cudeńka za ponad 200 zł. Jednak to nie cena albo popularność kosmetyku powinna być powodem naszego wyboru, a jego... kolor. Pomijając szalone kolory typu fiolet czy rozświetlacze tęczowe, możemy wymienić 3 podstawowe odcienie: wpadający w złoto, w srebro i kolor szampański. Jeśli nasza skóra ma ciepły odcień i wpada w żółte tony, najlepiej będzie sięgnąć po rozświetlacz w odcieniu złota. Dla jasnych, chłodnych i porcelanowych karnacji lepszym rozwiązaniem będzie kosmetyk o srebrzystym połysku. Trzeci, szampański odcień, jest najbardziej uniwersalny i pasuje większości karnacji.

Pamiętajmy również, że rozświetlacz powinien tworzyć efekt tafli. Jeśli posiada widoczne drobinki, zostaw go na wieczór lub zastosuj jako cień do powiek.

Nakładaj rozświetlacz w te 3 miejsca

Jeśli już wiesz, jaki rozświetlacz będzie dla ciebie najlepszy, pora na krótką ściągę z poprawnego stosowania. Zakładamy, że obejrzałaś już niejeden film blogerki urodowej na YouTube, gdzie rozświetlacz nakładano hojną ręką dosłownie wszędzie, gdzie się dało. Ale umówmy się: tzw. „instagram make up” to nie makijaż na co dzień. Nie chcesz świecić się jak brokatowa bombka na choince, tylko subtelnie błyszczeć własnym, wewnętrznym blaskiem (choć osiągniętym dzięki rozświetlaczowi). Na co dzień ogranicz się więc do delikatnego muśnięcia rozświetlaczem tych miejsc:

* szczytów kości jarzmowych – błędnie nazywanych często policzkowymi. Odrobina blasku uwypukli te miejsca i przyciągnie uwagę do oczu 

* wewnętrznych kącików oczu – to odświeży spojrzenie i otworzy oko. Warto delikatnie musnąć te miejsca nawet jeśli nie malujemy oczu cieniami do powiek 

* łuku kupidyna – czyli miejsca tuż nad górną wargą. Uwaga: tutaj nakładamy naprawdę minimalną ilość produktu!

Dopiero gdy wykonujemy makijaż wieczorowy, z pełnym konturowaniem, warto zastosować triki z rozświetleniem miejsc nad łukiem brwiowym i grzbietem nosa, ale – uwaga! – nigdy nie jego czubka, co wygląda komicznie.

Kilka tipów prosto od blogerek

Większość znanych beauty guru, w tym słynny Brytyjczyk Goss Wayne, są zgodni: na wakacjach lub wyjeździe rozświetlacz możesz zastąpić cieniem do powiek. W ten sposób oszczędzisz miejsca w swojej wyjazdowej kosmetyczce. Oczywiście możesz w ogóle nie kupować osobnego kosmetyku ale bądźmy szczere: która z nas nie kocha tych pięknych błyskotek?

Świetnym pomysłem jest też używanie rozświetlacza jako nabłyszczacza do ciała. To idealny pro-tip na imprezy: wystarczy zedrzeć nożykiem trochę kosmetyku i wymieszać z balsamem do ciała, po czym wsmarować w ręce, dekolt i nogi. A jeśli posiadasz rozświetlacz w kremie – po prostu wsmaruj go w skórę.

Kremowy rozświetlacz możesz połączyć z matowym lub kryjącym podkładem, tworząc produkt o lżejszym kryciu i bardziej naturalnym wykończeniu – dzięki temu nie będziesz musiała kupować dwóch podkładów.