Paweł Jońca | rozmowa

Polski grafik, ilustrator. Pracował między innymi dla Die Zeit, Harvard Business Review, New Scientist. Wybrane nagrody i wystawy: 2009 – Srebrna Chimera, nagroda GrandFront 2001, All Play No Work – wystawa, Berlin.

Skąd czerpiesz inspiracje przy tworzeniu swoich prac i czy wolisz pracować nad ilustracjami na konkretne zamówienie czy dla siebie?

Inspiracja to proces wielowątkowy. Zbiór wszystkich naszych doświadczeń z wielu dziedzin i kierunków. Z tego sosu wspomnień, wzruszeń, dobrych i złych rad, wychodzi smak oraz styl każdego artysty. Ja na przykład pamiętam zajęcia z projektowania, na których uczono nas, że dobra architektura to sztuka odejmowania. Zostaje tylko to, co niezbędne. Teraz staram się, żeby moje ilustracje były pozbawione ozdobników.  Ilustrowanie na zamówienie jest dla mnie łatwiejsze. Dostaję listę ograniczeń: temat, termin, format. To jest jak równanie, im więcej danych, tym łatwiej. 

Czy fakt, że z wykształcenia jesteś architektem pomaga Ci w pracy grafika?

Nauczyłem się myśleć o grafice jak o projekcie, który ma spełniać funkcję. Lubię uporządkowanie i logikę podejmowanych decyzji. Za każdym razem trzeba się zastanowić jaką reakcję wywoła ilustracja i tak kształtować przestrzeń, żeby tę reakcję skupić w pierwszych kilku sekundach prezentacji. Projekt, która wymaga wyjaśnienia to zła ilustracja.

Zostałeś wybrany przez wydawnictwo Taschen jednym ze 150 najwybitniejszych ilustratorów na świecie. Jak oceniasz miejsce, w jakim znajdują polscy artyści graficy na świecie? Czy obecne pokolenie kontynuuje, w jakiś sposób, tradycję polskiej szkoły plakatu?

Tradycja – to zawsze jeden z najlepszych wzorców. Trzeba jednak sobie zdawać sprawę z tego ile się zmieniło - rynek mocno się skomercjalizował. Na szczęście świadomość potrzeby edukacyjnej i kulturotwórczej roli mediów stale się podnosi, a to świadczy o dojrzewaniu rynku. Zyskują na tym odbiorcy i artyści mogący utrzymać się z własnej sztuki.


Zobaczcie: 

stlsh.pl/p/apaszka-europa-2